Himalaje hipokryzji i bat na kierowców. Prof. Piotrowski w NL24: „Zielony Ład to program, który powstał w Warszawie”
W najnowszym wydaniu programu „Wolny Piątek” na antenie NL24.tv redaktor Marcin Truk oraz jego stały gość, prof. Mirosław Piotrowski, podsumowali kluczowe wydarzenia polityczne mijającego tygodnia. W dynamicznej dyskusji poruszono tematy pierwszej wizyty zagranicznej nowego premiera Węgier, kontrowersji wokół unijnego Zielonego Ładu, wyroków międzynarodowych trybunałów uderzających w polską ustawę zasadniczą oraz wiszącego nad Krakowem referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego.
Tanie linie, pociągi i PR, czyli węgierski premier w Polsce
Rozmowę otworzył temat niespodziewanej wizyty premiera Węgier. Marcin Truk zauważył, że pierwsza podróż zagraniczna Petera Madziara wiodła właśnie do naszego kraju, co wywołało falę spekulacji publicystów. Wielu obserwatorów zastanawiało się, jaki sygnał polityczny niesie ze sobą ten dyplomatyczny krok i czy ma on związek z zakulisowymi grami wokół ucieczki kluczowych polityków Suwerennej Polski na Węgry.
Prof. Mirosław Piotrowski ocenił to wydarzenie przede wszystkim przez pryzmat wizerunkowy. Jak podkreślił MP, Peter Madziar już w kampanii wyborczej zapowiadał ten krok, a sam przelot tanimi liniami Wizz Air do Krakowa oraz dalsza podróż pociągiem do Warszawy to klasyczne zabiegi pod publiczkę. Zdaniem gościa programu, Madziar kopiuje trendy marketingowe sprzed dekad, przypominające wejście Jimmy’ego Cartera w sweterku czy przesiadkę premiera Pawlaka do Poloneza. Głównym celem tej podróży nie była realna zmiana geopolityczna, lecz uderzenie w blichtr i zbytek Viktora Orbána oraz wysłanie oszczędnościowego komunikatu do wyborców w Budapeszcie.
Jednak prawdziwym testem dla nowego premiera Węgier będzie jego postawa na forum unijnym, zwłaszcza wobec kwestii ukraińskiej oraz ochrony mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Do tej pory Budapeszt jawił się jako główny hamulcowy unijnego establishmentu. Czy Madziar utrzyma ten kurs? Czas pokaże.
Zielony Ład powstał na Nowogrodzkiej? „Himalaje hipokryzji”
Główna, najbardziej płomienna część dyskusji dotyczyła wielkiego protestu przeciwko polityce klimatycznej Unii Europejskiej, który odbył się 20 maja w Warszawie. Redaktor Marcin Truk pytał swojego rozmówcę, czy masowe demonstracje i podnoszenie argumentów o drożejącej energii, recesji oraz ucieczce przemysłu do Chin mają szansę wpłynąć na decyzje rządzących, czy jest to jedynie „wołanie na puszczy”.
Odpowiedź profesora była bezwzględna dla obecnej klasy politycznej. MP stwierdził, że mamy do czynienia z „serwowaniem musztardy po obiedzie”. Przypomniał chronologię zdarzeń: zaostrzanie celów klimatycznych rozpoczęło się w 2019 roku, kiedy Ursula von der Leyen objęła stery Komisji Europejskiej. Wówczas wszyscy polscy europosłowie z PiS, PO, PSL i Lewicy poparli jej kandydaturę i program. Co więcej, MP ujawnił kulisy z brukselskich korytarzy, cytując wpisy unijnego komisarza ds. rolnictwa, Janusza Wojciechowskiego, który wprost deklarował internautom, że Zielony Ład nie powstał w Brukseli, lecz w Warszawie, w centrali partii przy ul. Nowogrodzkiej jako oficjalny program Prawa i Sprawiedliwości.
Gość NL24.tv ostro skrytykował obecność Mateusza Morawieckiego oraz Przemysława Czarnka na warszawskich protestach anty-zielonoładowych. MP określił ich zachowanie jako „Himalaje hipokryzji”, porównując sytuację do dosadnej anegdoty z czasów PRL o szczycie bezczelności. Zdaniem profesora, jedyną skuteczną drogą do zablokowania destrukcyjnej polityki klimatycznej nie są marsze wokół Pałacu Prezydenckiego, ale całkowite odsunięcie od władzy formacji, które ten projekt popierały, oraz wysłanie do Rady Europejskiej premiera gotowego użyć weta.
Strasburg kontra Konstytucja RP. Wojna o związki jednopłciowe
W dalszej części programu red. Truk poruszył temat świeżego wyroku Trybunału w Strasburgu, który uznał, że brak drogi odwoławczej przy odmowie powołania sędziów przez prezydenta narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka. Redaktor zauważył, że sprawa dotyczy decyzji śp. Lecha Kaczyńskiego sprzed 18 lat, jednak wyrok wydano teraz, by uderzyć w obecnego prezydenta Nawrockiego.
Profesor Piotrowski wyjaśnił, że takie wyroki kompromitują międzynarodowe instytucje w oczach szanujących się prawników. Prerogatywa prezydencka do powoływania sędziów czy nadawania obywatelstwa jest bezwzględna i suwerenna, zapisana wprost w polskiej Konstytucji. MP ostrzegł także przed otwieraniem puszki Pandory, jaką byłyby prace nad nowym tekstem ustawy zasadniczej. Może to bowiem doprowadzić do wykasowania kluczowego artykułu 18, który definiuje małżeństwo wyłącznie jako związek kobiety i mężczyzny.
Według gościa programu, unijne trybunały (TSUE) oraz Komisja Europejska stosują perfidne kruczki prawne wynikające z Traktatu z Lizbony. Choć formalnie urzędnicy twierdzą, że nie ingerują w krajowe konstytucje, to poprzez wymuszanie tzw. transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą, de facto wywracają polski porządek prawny do góry nogami. MP wskazał, że rozwiązaniem byłoby powołanie się na zasadę lojalnej współpracy między państwami członkowskimi, jednak brakuje do tego woli politycznej zarówno po stronie PiS, jak i PO.
Widmo referendów. Kraków i strefy uderzające w wolność
Na zakończenie programu publicyści omówili lokalne trzęsienie ziemi w Małopolsce. Red. Truk poinformował o zbierających się czarnych chmurach nad prezydentem Krakowa, Aleksandrem Miszalskim, wobec którego mieszkańcy organizują referendum odwoławcze z powodu chaosu i drastycznych podwyżek cen biletów.
Prof. Mirosław Piotrowski zauważył, że premier Donald Tusk, wyczuwając pismo nosem, już teraz dystansuje się od Miszalskiego według zasady: „chciałeś rower, to pedałuj”. Platforma Obywatelska obawia się bowiem efektu domina – jeśli referendum w Krakowie się powiedzie, podobne inicjatywy mogą ruszyć w Lublinie przeciwko prezydentowi Krzysztofowi Żukowi czy we Wrocławiu przeciwko Jackowi Sutrykowi. Lokalne niezadowolenie wynika wprost z wdrażania unijnych dogmatów: wprowadzania Stref Czystego Transportu eliminujących starsze auta oraz drastycznego podnoszenia opłat za parkowanie.
Podsumowując, red. Marcin Truk zaapelował do widzów o wsparcie niezależnego, w 100% polskiego medium, jakim jest telewizja Niezależny Lublin, wskazując, że bez pomocy finansowej widzów, patriotyczny głos na rynku medialnym może zostać uciszony przez rosnące koszty stałe i rachunki.
Źródło:https://www.youtube.com/watch?v=outel0UGJpU

