Skandal we Lwowie i przetasowania na prawicy. Prof. Mirosław Piotrowski w NL24.tv o ukraińskiej prowokacji i Rzymkowskim w Konfederacji.
Wielka polityka zagraniczna, kryzysy migracyjne w Europie oraz trzęsienie ziemi na polskiej prawicy. Najnowsze wydanie programu publicystycznego telewizji NL24.tv przyniosło niezwykle szeroką i surową analizę bieżącej sytuacji geopolitycznej. W centrum dyskusji znalazły się stosunki polsko-ukraińskie, po tym jak obwód lwowski ogłosił skandaliczną decyzję o gloryfikacji zbrodniarzy z UPA.
Gospodarzem programu był Marcin Truk, który zaprosił do studia doświadczonego polityka, historyka i byłego eurodeputowanego. Gościem odcinka był prof. Mirosław Piotrowski. Dyskusja obnażyła słabości polskiej dyplomacji, ukazała przetasowania na krajowej scenie politycznej i nakreśliła ponury scenariusz dla państw europejskich zmagających się z niekontrolowaną migracją.
Indyjskie kontrasty i europejski kryzys migracyjny
Na początku programu prowadzący Marcin Truk poruszył temat niedawnej wizyty premiera Donalda Tuska w Indiach. Redaktor zauważył, że choć Indie stają się światowym mocarstwem i technologicznym gigantem, to rozwój ten wiąże się ze skrajnymi nierównościami społecznymi. W studiu odniesiono się także do niedawnego aktu przemocy z udziałem obcokrajowców, przypominając incydent z atakiem nożownika pochodzenia hinduskiego w Polsce.
Prof. Mirosław Piotrowski potwierdził ogromny kontrast, jaki panuje w Indiach. Opierając się na własnych doświadczeniach z delegacji parlamentarnych, zauważył, że ułamek tamtejszego społeczeństwa kształci się na zachodnich uniwersytetach i zarządza potężnymi korporacjami, podczas gdy miliony obywateli w metropoliach takich jak Bombaj wciąż borykają się z brakiem dostępu do elementarnej infrastruktury sanitarnej. Gość programu skrytykował również spolegliwą postawę polskich dyplomatów na czele z Radosławem Sikorskim, którego wcześniejsza wizyta w Indiach zakończyła się, zdaniem MP, spektakularną kompromitacją wizerunkową.
Przechodząc do wątków migracyjnych, red. zwrócił uwagę na dantejskie sceny i zamieszki, jakie regularnie przetaczają się przez francuskie ulice, a które często inspirowane są przez przybyszów z innych kręgów kulturowych.
MP stanowczo ostrzegł przed niekontrolowanym otwieraniem granic. Zauważył, że brak asymilacji obcokrajowców i polityka ustępstw we Francji doprowadziły do eskalacji przestępczości, która paraliżuje życie Paryża. Według publicysty, rosnące poczucie zagrożenia sprawia, że Francuzi masowo zwracają się ku formacjom narodowym, takim jak Zjednoczenie Narodowe kierowane przez Marine Le Pen, które od lat nawołuje do gruntownej reformy struktur Unii Europejskiej.
Tomasz Rzymkowski w Konfederacji i strach przed wyborami
Druga część debaty skupiła się na podwórku krajowym. Red. zauważył, że na polskiej prawicy „zaczyna się robić zamieszanie jak w garnku z bigosem”, czego najlepszym dowodem jest niedawne dołączenie byłego polityka Prawa i Sprawiedliwości (oraz wiceministra edukacji), Tomasza Rzymkowskiego, w szeregi Konfederacji.
Zdaniem MP takie transfery to naturalny efekt kalkulacji politycznej w obliczu nadchodzących kampanii wyborczych. Polityk zaznaczył, że formacje takie jak Ruch Narodowy czy Nowa Nadzieja wyrastają obecnie na liczącego się gracza wagi ciężkiej, co znajduje odzwierciedlenie w sondażach dających im poparcie przewyższające dzisiejsze wyniki rozbitego PiS-u. MP zauważył, że dynamika ta budzi panikę zarówno na Nowogrodzkiej, jak i w obozie Koalicji Obywatelskiej, dla których utrata wieloletniego monopolu na władzę jest scenariuszem najgorszym z możliwych.
Skandal z radnym Lwowa. UPA bohaterami 2027 roku
Najbardziej emocjonującym punktem programu stała się polityka wschodnia. Punktem zapalnym okazała się bulwersująca inicjatywa lwowskich urzędników (na czele z radnym Światosławem Szeremetą), którzy przeforsowali uchwałę ogłaszającą 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii i Romana Szuchewycza – bezpośrednio odpowiedzialnych za Rzeź Wołyńską.
Prowadzący red. nie krył oburzenia, zadając pytanie, czy strona ukraińska celowo prowokuje Polaków, strzelając sobie we własne kolano w momencie, gdy jej przetrwanie zależy od zagranicznej kroplówki, czy może to wyłącznie cyniczna demonstracja siły.
MP nie przebierał w słowach, tłumacząc, że ta ukraińska prowokacja nie jest wypadkiem przy pracy, lecz elementem szerszej, odgórnej polityki tożsamościowej państwa ukraińskiego. Gość przypomniał, że Włodzimierz Zełenski już wcześniej nadał jednostce wojskowej imię zbrodniarzy z UPA. Zwrócił także uwagę na fakt, że ukraiński prezydent bezczelnie odesłał niedawno przyznany mu Order Orła Białego, czego premier Donald Tusk nawet nie zdołał odpowiednio skontrasygnować w procedurze jego odebrania.
Według MP ukraińskie elity traktują dzisiejszą Polskę w kategoriach użytecznego narzędzia finansowego. Polityk zarzucił polskiemu rządowi naiwność i kompletny brak instynktu państwowego. Stwierdził, że polska dyplomacja w ogóle nie reaguje na plucie jej w twarz. Zamiast obietnic i gróźb wyrażanych przez wiceministrów, Polska powinna zareagować konkretami. MP wysunął radykalny postulat asertywnej dyplomacji – m.in. tymczasowego wstrzymania transportów przez lotnisko w Jasionce pod pozorem nagłych prac konserwacyjnych, deportacji części ukraińskich obywateli i natychmiastowego obcięcia funduszy z polskiego budżetu na rzecz pomocy społecznej i opłacania wojennego paliwa.
Podsumowanie
Rozmowa w NL24.tv dostarczyła widzom niezwykle ostrego spojrzenia na współczesne kryzysy. Prof. Mirosław Piotrowski nie pozostawił złudzeń – słaba, uległa postawa na arenie międzynarodowej mści się na każdym kroku. Od braku zdecydowanych kroków w kwestii polityki unijnej, przez brak asertywności wobec ukraińskich żądań, po przetasowania na prawicy uciekającej ze słabnącego okrętu PiS. Prawdziwa suwerenność i pożądany przez Polaków spokój wymagają, jak skonkludowano w studiu, rządów silnej ręki i „gospodarskiego” podejścia do polskiej racji stanu.

