Afera w Kłodawie i niemieckie odpady. Mateusz Ruszaj w NL24.tv o zagrożonych strategicznych rezerwach Polski
Zaskakujące straty państwowych spółek, tajemnicze przejęcia w branży solnej oraz widmo składowania toksycznych odpadów w polskich kopalniach – to tylko wierzchołek góry lodowej. W najnowszym odcinku programu publicystycznego telewizji NL24.tv poruszono temat bezpieczeństwa narodowego, które może zostać zachwiane przez nieprzemyślane decyzje gospodarcze. W studiu dyskutowano również o relacjach polsko-ukraińskich oraz kontrowersjach wokół zmian w polskim prawie.
Gospodarzem programu był Grzegorz Zawadzki, który zaprosił do studia polityka i publicystę. Gościem odcinka był Mateusz Ruszaj, reprezentujący środowisko Konfederacji Korony Polskiej. Dyskusja skupiła się na obnażeniu mechanizmów, które w niedalekiej przyszłości mogą doprowadzić do paraliżu strategicznych sektorów polskiej gospodarki.
Od milionowych zysków do gigantycznej straty. Co się dzieje w Kłodawie?
Rozmowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia i analizy sytuacji, w jakiej znalazła się kopalnia soli Kłodawa oraz spółki z nią powiązane. Prowadzący Grzegorz Zawadzki poprosił swojego gościa o nakreślenie kulisów rzekomej afery solnej, która od kilku tygodni budzi niepokój lokalnych społeczności i ekspertów od bezpieczeństwa.
Mateusz Ruszaj przybliżył widzom drastyczną zmianę w wynikach finansowych kopalni. Zwrócił uwagę, że jeszcze w latach 2022-2023, za poprzednich rządów, kopalnia generowała zyski rzędu blisko 30 milionów złotych. Jednak po przejęciu władzy przez nową koalicję, sytuacja uległa dramatycznemu pogorszeniu. W 2024 roku zysk stopniał do zaledwie 170 tysięcy złotych, a prognozy na rok 2025 zakładają gigantyczną stratę na poziomie 25 milionów złotych. Według polityka tak nagłe załamanie finansowe wymusza na spółkach poszukiwanie alternatywnych, często ryzykownych źródeł dochodu.
Strategiczne rezerwy ropy w rękach obcego kapitału?
MR wyjaśnił mechanizm, który sprawia, że kopalnia soli Kłodawa (a także inne ośrodki solne) jest kluczowa dla całego bezpieczeństwa energetycznego państwa. Zwrócił uwagę, że po wydobyciu soli pod ziemią pozostają tzw. kawerny – potężne jaskinie. Stanowią one idealne, szczelne zbiorniki, w których państwo polskie przechowuje strategiczne rezerwy ropy naftowej i benzyny, m.in. w magazynach w miejscowości Góra pod Inowrocławiem.
Aby w sytuacji kryzysowej wydobyć te rezerwy na powierzchnię, niezbędna jest solanka (silnie zasolona woda), którą wtłacza się do kawern. Solankę tę dostarcza infrastruktura połączona z kopalnią w Mogilnie, zarządzana przez państwową spółkę Solino (będącą częścią grupy Orlen). Problem polega na tym, że Solino dotychczas zarabiało krocie na sprzedaży solanki do firmy Ciech (obecnie Kemetico), należącej niegdyś do Jana Kulczyka.
Gość programu ujawnił, że w czerwcu tego roku podpisano umowę przedwstępną na sprzedaż firmy Kemetico niemieckiemu gigantowi – firmie K+S (Kali und Salz). MR ostrzegł, że niemiecki podmiot ma własne ujęcia solanki w Niemczech i może wkrótce zrezygnować z kupowania polskiej solanki, co doprowadzi Solino do ogromnych problemów finansowych. W efekcie państwowa spółka będzie zmuszona do restrukturyzacji i potencjalnej wyprzedaży swojego działu solnego – a jedynym i naturalnym kupcem będzie właśnie niemiecka firma K+S.
Red. Zawadzki słusznie zauważył, że państwo nie może od tak sprzedać samych magazynów paliw. Jednak, jak ripostował MR, przejęcie przez zagraniczny kapitał kontroli nad solanką i infrastrukturą tłoczącą oznacza de facto, że to obca firma będzie decydować, czy w czasie wojny lub kryzysu Polska w ogóle będzie w stanie wydobyć z ziemi własną ropę i benzynę.
Składowanie niebezpiecznych odpadów z Niemiec
Kolejnym bulwersującym wątkiem poruszonym w programie była kwestia docelowego wykorzystania pustych kawern solnych. MR przypomniał, że niemiecka firma K+S, poza obrotem solą i nawozami, specjalizuje się również w magazynowaniu niebezpiecznych odpadów.
W opinii polityka istnieje realne zagrożenie, że polskie wyrobiska posłużą jako wysypiska dla przemysłowych, niebezpiecznych opadów zza naszej zachodniej granicy (zawierających m.in. popioły, kadm czy azbest). MR przestrzegł przed lekceważeniem zjawiska tzw. migracji soli, które w przyszłości może doprowadzić do katastrofy ekologicznej. Red. przypomniał w tym kontekście o protestach górników, którzy zdają sobie sprawę ze stawki, jaka toczy się o kopalnie z grupy Solino.
Zgrzyty na linii Warszawa-Kijów. Rok UPA we Lwowie
W drugiej części programu dyskusja zeszła na tory geopolityki i stosunków polsko-ukraińskich. Punktem wyjścia była decyzja Rady Miejskiej Lwowa, która ogłosiła nadchodzący 2027 rok rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz Romana Szuchewycza.
MR nie krył oburzenia, nazywając tę decyzję jawnym występowaniem przeciwko Polsce oraz potwarzą dla ofiar pomordowanych na Wołyniu. Ostro skrytykował powściągliwą reakcję premiera Donalda Tuska, który zachowanie lwowskich władz nazwał jedynie „irytującym”. Zdaniem gościa NL24.tv wobec państwa, w które Polska wpompowała już potężną pomoc wojskową i humanitarną, rząd w Warszawie powinien reagować niezwykle stanowczo – chociażby rozważając wstrzymanie publicznego finansowania takich usług jak systemy Starlink dla Kijowa, a zaoszczędzone środki przekazać na dopłaty dla polskich obywateli.
Prawo i godność życia ludzkiego
Ostatnim blokiem tematycznym poruszonym w programie była kwestia ustawy aborcyjnej i TK. MR uznał najnowsze próby dekryminalizacji pomocnictwa w aborcji za okrutne granie ludzkim życiem.
Powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 1997 roku (pod przewodnictwem prof. Andrzeja Zolla), polityk przypomniał, że ustawa zasadnicza chroni życie ludzkie we wszystkich fazach jego rozwoju, również w okresie prenatalnym. Gość programu skrytykował m.in. zjawisko tzw. „abortomatów” pojawiających się w Warszawie bez kontroli lekarskiej i państwowej. Wyraził nadzieję, że ostateczne zmiany legislacyjne nie przejdą z uwagi na gwarantowane weto prezydenckie.
Podsumowanie
Wizyta Mateusza Ruszaja w studiu NL24.tv naświetliła szereg procesów, które toczą się z dala od świateł głównych kamer. Niejasna przyszłość strategicznych rezerw ropy, wizja składowania niebezpiecznych odpadów w wyrobiskach, a także trudne relacje wschodnie pokazują, że polska suwerenność i bezpieczeństwo gospodarcze wymagają zdecydowanych działań i patrzenia władzy na ręce. Jeśli ostrzeżenia analityków i ekspertów się potwierdzą, afera w Kłodawie może stać się jednym z najgroźniejszych uderzeń w niezależność surowcową Polski.

