Michalkiewicz uderza w rząd: „Tusk zachował się jak ma w zwyczaju”. Gorzkie słowa o pożyczkach, Ukrainie i suwerenności
W najnowszym programie studio NL24.tv doszło do niezwykle intensywnej i wielowątkowej wymiany zdań, której głównym bohaterem był jeden z najbardziej wyrazistych publicystów w Polsce. Grzegorz Zawadzki gościł Stanisława Michalkiewicza, który w swoim charakterystycznym stylu, pełnym ciętej ironii i historycznych analogii, dokonał wiwisekcji bieżącej sytuacji politycznej. Rozmowa, będąca jednocześnie zapowiedzią nowej książki autora pt. „Alfabet Michalkiewicza”, szybko zeszła na tematy fundamentalne dla polskiego bezpieczeństwa i finansów państwowych.
Puste sejfy i unijne warunki
Dyskusję otworzył temat pożyczek zbrojeniowych i środków z Unii Europejskiej, które – według zapewnień rządu – miały wpłynąć do Polski w błyskawicznym tempie. Redaktor Grzegorz Zawadzki zapytał o realność tych obietnic, przywołując słynny cytat z Kochanowskiego o Polaku „przed szkodą i po szkodzie głupim”.
Stanisław Michalkiewicz nie pozostawił na rządowych deklaracjach suchej nitki. Zdaniem publicysty, Donald Tusk po raz kolejny wprowadził opinię publiczną w błąd. S.M. podkreślił, że to nie polski rząd, lecz Komisja Europejska, uosabiana przez Urszulę von der Leyen, decyduje o terminach wypłat. Co więcej, mechanizm warunkowości sprawia, że każda transza może zostać wstrzymana pod dowolnym, nawet sztucznym pretekstem – od kwestii ideologicznych po obsadę gabinetów sędziowskich.
Według analizy przedstawionej przez S.M., Polska znalazła się w trudnej sytuacji negocjacyjnej. Tylko do końca maja rząd miał mieć swobodę w kierowaniu środków do krajowych zakładów zbrojeniowych. Po tym terminie priorytet mają zyskać oferenci europejscy, głównie niemieccy. S.M. zauważył, że Donald Tusk wykazał się tu specyficznym sprytem, wysuwając do podpisania kontrowersyjnych umów Władysława Kosiniaka-Kamysza i Andrzeja Domańskiego, samemu pozostając w cieniu.
Pakt migracyjny i strach o bezpieczeństwo
Kolejnym palącym tematem poruszonym przez redaktora Zawadzkiego była kwestia uchodźców i tzw. „nachodźców”. Red. pytał o konsekwencje nowych regulacji, według których brak decyzji urzędnika w ciągu 60 dni może skutkować legalizacją pobytu osób nielegalnie przekraczających granice. S.M. wskazał na ogromne ryzyko korupcyjne w urzędach wojewódzkich, sugerując, że „przemówienie urzędnikowi do ręki” może stać się powszechną praktyką.
W kontekście bezpieczeństwa osobistego przywołano tragiczny przypadek Henryka Nowaka, 18-letniego studenta polskiego pochodzenia, który zginął od ciosów nożem w Wielkiej Brytanii. Rozmówcy zastanawiali się, jak obywatele, a w szczególności kobiety, mają bronić się przed agresją w świecie zdominowanym przez poprawność polityczną. S.M. przypomniał sprawę Simona Mola, wskazując, że ideologiczny szantaż o rasizm paraliżuje instynkt samozachowawczy wielu osób. Zdaniem publicysty, asertywność przegrywa dziś z wiarą w „nieubłagany postęp”.
Ukraińska korupcja i „słudzy narodów”
Wątek międzynarodowy zdominowały doniesienia z Ukrainy. Red. Grzegorz Zawadzki wspomniał o aferze korupcyjnej i kaucji w wysokości 140 milionów chrywien, którą wpłacono za bliskiego współpracownika prezydenta Zełeńskiego, Andreja Jermaka. S.M. ironizował na temat „zrzutki”, która pozwoliła oskarżonemu wyjść na wolność, sugerując, że przy miliardach euro płynących z UE, takie sumy są dla tamtejszych elit jedynie „kroplą w morzu”.
Pojawił się również temat wdzięczności – a raczej jej braku – ze strony Ukrainy i Izraela wobec Polski. Punktem wyjścia był konkurs Eurowizji, gdzie Polska nie otrzymała punktów od ukraińskiego jury, podczas gdy polscy jurorzy hojnie obdarowali reprezentanta Izraela. S.M. stwierdził gorzko, że sytuacja ta potwierdza status Polski jako „sługi narodu ukraińskiego i żydowskiego”, działającego na rozkaz płynący z zewnątrz. Publicysta zakpił również z obecności Izraela w strukturach europejskich, definiując to państwo jako takie, które „leży tam, gdzie chce”.
Męczennicy na pluszowych krzyżach
Nie zabrakło odniesień do sytuacji w polskich mediach, a konkretnie głośnej sprawy wejścia policji do mieszkania redaktora Tomasza Sakiewicza z Telewizji Republika. Red. pytał, czy mamy do czynienia z realną nagonką, czy medialnym kreowaniem wizerunku. S.M. przytoczył krążące w Warszawie „fałszywe pogłoski”, według których cała akcja mogła być prowokacją mającą na celu kompromitację Sakiewicza, a skończyła się absurdalną historią o metamorfozie Zbigniewa Ziobry w asystentkę. Według S.M., bycie „męczennikiem na pluszowym krzyżu” jest dla redaktora Republiki bardzo korzystne wizerunkowo, a popularność jego stacji dzięki takim wydarzeniom tylko rośnie.
Polska jako 51. stan?
W finałowej części programu Stanisław Michalkiewicz przedstawił prowokacyjny „projekt racjonalizatorski”. W obliczu planowanego wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec i rosnącej potęgi Bundeswehry, S.M. zaproponował, aby Polska… stała się kolejnym stanem USA.
Zdaniem publicysty, takie rozwiązanie rozwiązałoby trzy kluczowe problemy: roszczenia terytorialne Ukrainy, niemieckie plany rewizji granic oraz żydowskie roszczenia majątkowe. S.M. argumentował, że skoro i tak nie posiadamy realnej niepodległości, należy wybrać „mniejsze zło”. Fakt, że Warszawa leży daleko od Waszyngtonu, nie jest według niego przeszkodą, skoro Honolulu znajduje się jeszcze dalej.
Rozmowę podsumował red. Grzegorz Zawadzki, pytając o szanse na odzyskanie przez Polskę pełnej suwerenności jeszcze za obecnego pokolenia. S.M. odpowiedział z typowym dla siebie dystansem: „Wystarczy trochę poczekać”. Publicysta zachęcił jednocześnie do wspierania niezależnych mediów, podkreślając, że to widzowie są ich jedynymi prawdziwymi pracodawcami.
Źródło:https://www.youtube.com/watch?v=wmu9kSCgU2I

