Nasi autorzyMirosław PiotrowskiPoliticsStrona główna

Syreny wyją, drony nad Polską i miliardy na pomoc dla Ukrainy. Prof. Mirosław Piotrowski punktuje absurdy władzy.

Jesienna aura za oknem, spadające liście, a wraz z nimi… spadające drony. W takiej nieco ponurej, ale niestety bardzo realistycznej scenerii, redaktor Marcin Truk powitał widzów telewizji Niezależny Lublin po kolejnym pełnym napięć tygodniu. Gościem w studiu był profesor Mirosław Piotrowski, który w swoim bezkompromisowym stylu skomentował bieżące wydarzenia polityczne, gospodarcze i społeczne. Dyskusja, która szybko nabrała wysokiej temperatury, skupiła się na najbardziej palących problemach współczesnej Polski. Od wszechobecnych alertów RCB i rzekomego zagrożenia wojennego, przez kontrowersyjne wypowiedzi szefa polskiego MSZ i politykę zagraniczną Polski, aż po gigantyczne koszty pomocy dla Ukrainy oraz codzienne, krajowe absurdy władzy. Jakie wnioski płyną z tej burzliwej wymiany poglądów? Zapraszamy do lektury szczegółowego podsumowania.

Alerty RCB i zarządzanie strachem – czy drony nad Polską to realne zagrożenie?

Rozmowę otworzył wątek, który w ostatnich dniach zelektryzował wielu Polaków. Redaktor Marcin Truk zwrócił uwagę na wszechobecne komunikaty o zagrożeniu, wyjące syreny i zalewające telefony alerty RCB. Czy incydentalne drony nad Polską wlatujące w naszą przestrzeń powietrzną to powód do ogólnonarodowej paniki? Prof. Mirosław Piotrowski szybko ostudził te obawy, wskazując na to, że mamy do czynienia z klasycznym „zarządzaniem strachem”.

– Wojna na Ukrainie trwa od wielu lat, a jej pełnoskalowa odsłona od lutego 2022 roku. Nie ma jednak powodu, aby rządzący nieustannie nas straszyli – zauważył M.P. Odniósł się przy tym do paraliżu, jaki wywołały alerty RCB na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu, gdzie z powodów proceduralnych zamykano m.in. dzieci w szkolnych salach gimnastycznych. – To odciśnie swoje piętno na psychice tych dzieci. A tak naprawdę nie było żadnego realnego zagrożenia dla obywateli – dodał ekspert.

Zgodnie z opinią gościa programu, polskie wojsko powinno być perfekcyjnie przygotowane na natychmiastowe zestrzelenie każdego obiektu przekraczającego naszą granicę, bez jednoczesnego siania paniki wśród ludności cywilnej. Bezpieczeństwo w Polsce wymaga konkretnych działań militarnych, a nie medialnego szumu. Zamiast tego, jak ironicznie zauważył red., obywatelom doradza się szukanie schronów, o których lokalizacji nikt nie ma pojęcia, a których realna pojemność wystarczyłaby zaledwie dla jednego procenta populacji. W ocenie M.P., ta taktyka ma jasny cel polityczny – przestraszone społeczeństwo jest znacznie łatwiejsze w sterowaniu, a w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych, rządzący będą mogli kreować się na jedynych gwarantów bezpieczeństwa i stabilności.

Radosław Sikorski, Roman Dmowski i dyplomatyczne potknięcia

Kolejnym gorącym tematem, który red. poruszył w studiu, była postawa polskiej dyplomacji, ze szczególnym uwzględnieniem ministra Radosława Sikorskiego. Szef MSZ zaliczył niedawno głośną wpadkę podczas konfrontacji z ukraińskim dziennikarzem. W tej dyskusji postać Romana Dmowskiego – jednego z najwybitniejszych ojców polskiej niepodległości – została w kuriozalny i obraźliwy sposób zrównana ze zbrodniczą Ukraińską Powstańczą Armią (UPA).

– Gdzie Rzym, gdzie Krym? – pytał retorycznie prowadzący, nie kryjąc zdumienia brakiem stanowczej reakcji polskiego ministra spraw zagranicznych na tak absurdalne historyczne zestawienie.

M.P. wyjaśnił, że strona ukraińska od dawna próbuje budować własną politykę historyczną na zasadzie fałszywych skojarzeń i symetrii, usiłując w ten sposób zrelatywizować ludobójstwo, jakim była rzeź wołyńska. – Oczekiwałbym od polskiego ministra spraw zagranicznych, że natychmiast zbije takie argumenty. Radosław Sikorski pobiera pensję za to, by bronić polskich interesów i polskich bohaterów na arenie międzynarodowej – podkreślił gość. Przypomniał również, że Roman Dmowski już w 1930 roku z niezwykłą przenikliwością pisał o tym, czym może stać się „niezawisła Ukraina”, przewidując, że przekształci się ona w zbiegowisko międzynarodowych aferzystów i poszukiwaczy łatwego kapitału. Zestawianie wybitnego polskiego męża stanu ze zbrodniczą organizacją to zdaniem profesora absolutny skandal, który nigdy nie powinien pozostać bez stanowczej odpowiedzi.

Miliardy na pomoc dla Ukrainy – studnia bez dna?

Naturalną konsekwencją dyskusji o trudnych relacjach z Kijowem stał się temat gigantycznych kosztów, jakie od lat ponoszą polscy podatnicy. Jak podał red., powołując się na oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego, Polska przeznaczyła na pomoc dla Ukrainy już ponad 490 miliardów złotych! W kontekście potężnych problemów gospodarczych kraju i rosnącego w zastraszającym tempie zadłużenia, ta kwota budzi uzasadnione i ogromne kontrowersje w społeczeństwie.

– Nie mamy tu żadnego interesu. Polska powinna zachowywać się neutralnie. To jest studnia bez dna – ocenił surowo M.P. Profesor zauważył, że bezwarunkowe i bezkrytyczne dostarczanie sprzętu oraz funduszy jedynie przedłuża konflikt zbrojny, który generuje kolejne tysiące ofiar. Co więcej, postawa samych władz ukraińskich względem państwa polskiego pozostawia wiele do życzenia i często przybiera formę jawnej niewdzięczności. – Zełenski śmieje nam się w twarz. Przerzucił się na lotnisko w Kiszyniowie i postanowił związać się z silnymi graczami w Unii Europejskiej, całkowicie ignorując państwo, które pomogło mu w najtrudniejszym momencie – dodał z goryczą.

Obaj rozmówcy zgodzili się, że polityka zagraniczna Polski w tym aspekcie jest nieustannym pasmem błędów. Zamiast od początku stawiać twarde warunki (takie jak ostateczne rozliczenie rzezi wołyńskiej czy zablokowanie nieuczciwego importu produktów rolnych zalewającego nasz rynek), elity polityczne oddały wszystko za darmo, sprowadzając dumną Rzeczpospolitą do roli uległego „sługi narodu ukraińskiego”.

Unijne absurdy i „stowarzyszona” Kanada

Dyskusja nie mogła pominąć również absurdów płynących prosto z Brukseli. Red. przytoczył kuriozalny i zaskakujący pomysł szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, dotyczący uczynienia Kanady pierwszym krajem stowarzyszonym z Unią Europejską. Argumentem za tym krokiem miały być „wspólny ocean i wspólne wartości”.

M.P. skwitował ten oderwany od rzeczywistości pomysł z ogromną dozą ironii, przypominając dawne, satyryczne żarty brytyjskich eurosceptyków o przyłączeniu stanu Nowy Jork do europejskich struktur. – W traktacie z Lizbony nie ma takiej formuły prawnej. To są na razie zwykłe gruszki na wierzbie, a najprawdopodobniej jedynie polityczna próba zagrania na nosie nowemu prezydentowi USA, Donaldowi Trumpowi – analizował wnikliwie ekspert.

Przy okazji tego nieco egzotycznego tematu przypomniano o drastycznie rosnących i obciążających polski budżet kosztach członkostwa Polski w UE. Składka na ten rok, zaplanowana przez obecny rząd, to astronomiczne 41,5 miliarda złotych. Jak zgodnie zauważono w studiu, Polacy płacą potężne pieniądze za ideologiczne unijne fanaberie, podczas gdy obiecywane z programów takich jak mityczny fundusz obronny „SAFE” środki na uzbrojenie często trafiają do innych państw, w tym bezpośrednio na Ukrainę.

Krajowe podwórko: Od Akademii Wymiaru Sprawiedliwości po „szpilki na dachu”

Ostatnia, ale równie emocjonująca część programu została poświęcona wyłącznie krajowym anomaliom i potknięciom rządzących. Pierwszym z nich było kuriozalne i prawnie wątpliwe zamieszanie wokół Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, gdzie proces odwołania dotychczasowego rektora utknął w martwym punkcie z powodu… elementarnej nieumiejętności skutecznego doręczenia mu stosownego dokumentu przez administrację rządową. Jak podkreślił red., sytuacja, w której wykwalifikowani prawnicy z ministerstwa sprawiedliwości zarządzanego przez Waldemara Żurka nie potrafią dopełnić najbardziej podstawowych formalności urzędowych, naraża powagę państwa polskiego na śmieszność. M.P. skwitował, że to tylko kolejny dobitny dowód na siłowe, lecz skrajnie nieudolne przejmowanie niezależnych instytucji państwowych.

Prawdziwym hitem, który obiegł media społecznościowe, okazała się jednak minister kultury. Minister Cienkowska na dachu, podczas oficjalnej wizytacji nieodebranego jeszcze do użytku budynku, spacerowała w butach na obcasie, całkowicie bez kasku i odblaskowej kamizelki ochronnej.

– Odwaga albo czysta głupota. To jawne, rażące naruszenie podstawowych przepisów BHP – skwitował twardo M.P. Zauważył bardzo trafnie, że gdyby podobnego wykroczenia na placu budowy dopuścił się jakikolwiek zwykły obywatel czy kierownik robót, natychmiast posypałyby się wielotysięczne kary od państwowej inspekcji pracy i nadzoru budowlanego. To jaskrawy i bolesny przykład filozofii „są równi i równiejsi”, która najwyraźniej wciąż ma się w Polsce doskonale pod rządami nowych elit.

Podsumowanie

Program zakończył się spokojnym i wyważonym apelem red. o zachowanie zdrowego rozsądku i dbanie o codzienne bezpieczeństwo, chociażby na przejazdach kolejowych, co stanowiło symboliczną klamrę dla tej pełnej silnych emocji, wnikliwej analizy polskiej rzeczywistości. Jak widać, wyzwań nam nie brakuje, a politycy na każdym kroku dostarczają kolejnych powodów do niepokoju i… gorzkich uśmiechów.

Źródłohttps://www.youtube.com/watch?v=qob0UQ13kew

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *