Must ReadBez kategoriiPoliticsStrona główna

Zbrodnia wołyńska i walka o pamięć. Dr Lucyna Kulińska gorzko o sytuacji w Polsce: „To widmo końca

Kwestia upamiętnienia ofiar zbrodni wołyńskiej, niepokojące przemiany demograficzne w polskich miastach oraz zagrożenia płynące z obecnej polityki edukacyjnej i międzynarodowej – to główne osie dyskusji, która odbyła się niedawno w studiu NL24.tv. Rozmowa, choć trudna i pełna bardzo gorzkich diagnoz, rzuca jasne światło na nastroje panujące wśród środowisk domagających się prawdy historycznej o Kresach Wschodnich.

Brak godnego upamiętnienia ofiar ludobójstwa

Dyskusję otworzył Redaktor prowadzący NL24.tv (w materiale źródłowym brak pełnego imienia i nazwiska, dalej jako: red.), zwracając uwagę na bolesny dysonans w państwowej polityce historycznej. „Pani profesor, cały czas dowiadujemy się czegoś nowego o zbrodni wołyńskiej. Dla mnie ostatnia wiadomość, że w Polsce nie będzie muzeum poświęconego ludobójstwu ludności polskich kresów zamordowanych przez nacjonalistów ukraińskich i swoich ukraińskich sąsiadów, była druzgocąca” – rozpoczął wymownie red.

Dziennikarz przypomniał widzom o rażącej dysproporcji w traktowaniu pamięci historycznej. Podkreślił, że w Warszawie od lat funkcjonuje i jest hojnie dotowane z budżetu państwa Muzeum Polin. Zauważył przy tym, że placówka ta bywa oskarżana o działania wymierzone w polski interes narodowy. Z drugiej strony wciąż brakuje w stolicy centralnego miejsca pamięci, które w sposób godny oddawałoby cześć setkom tysięcy Polaków, wielodzietnym rodzinom kresowym, nierzadko liczącym po sześcioro, ośmioro, a nawet dwanaścioro dzieci, które zostały w sposób absolutnie bestialski wymordowane. „Jest upamiętnienie jedno. Pomnik w Domostawie, mimo że wyrzucony aż na skraj dzisiejszej Polski, jest odwiedzany przez Polaków. Ale na ten moment nie ma takiego pomnika z prawdziwego zdarzenia w centrum stolicy” – podkreślił z ubolewaniem red., przypominając również, że ludobójstwo obejmowało swym zasięgiem nie tylko Wołyń, ale i ogromne obszary Małopolski Wschodniej (województwa lwowskie, stanisławowskie, tarnopolskie) oraz dzisiejsze tereny województwa rzeszowskiego i lubelskiego.

Sądy, lokalne władze i uległość wobec zagranicznego lobby

Do słów prowadzącego odniosła się goszcząca w programie dr Lucyna Kulińska (dalej jako: L.K.), ceniona historyk i badaczka zbrodni nacjonalistów ukraińskich. Badaczka zwróciła uwagę na fiasko inicjatywy w Chełmie. „Takie muzeum postanowiono zrobić w Chełmie, ale nie podobało się to władzom lokalnym, a szczególnie silnemu lobby ukraińskiemu, który działał razem z obecnymi władzami przy pomocy sądów” – zaznaczyła L.K.

Rozmówczyni ostro skrytykowała postawę polskiego wymiaru sprawiedliwości. Według niej sądy, które z definicji powinny stać na straży interesu narodowego i polskich obywateli, obecnie zdają się działać na niekorzyść polskich patriotów. Zauważyła, że z powodu nacisków i polityki unikania „drażnienia naszych wschodnich sąsiadów”, wycofano stosunkowo skromne środki przeznaczone na budowę placówki, w efekcie czego muzeum Rzezi Wołyńskiej nie powstanie.

Kraków: referendum, demografia i kontrowersyjny „Marsz Wyszywanek”

Istotna część rozmowy w studiu została poświęcona sytuacji na szczeblu samorządowym, na przykładzie Krakowa. W kontekście organizowanego referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta, L.K. wskazała na głębokie zmiany w strukturze demograficznej stolicy Małopolski. „Kraków zamieszkuje dzisiaj bardzo wielu mieszkańców, którzy nie są narodowości polskiej, a ich ilość przybywa” – oceniła, zarzucając jednocześnie odchodzącym włodarzom miasta działania noszące znamiona szantażu wobec najstarszych mieszkańców w celu zniechęcenia ich do głosowania.

Emocje w studiu wzbudził wątek niedawnego „marszu wyszywanek” na krakowskim Rynku Głównym. „Ten marsz kojarzy mi się tylko z jednym: z hajlowaniem ubranych w te wyszywanki w czasie okupacji Ukrainek i Ukraińców, którzy maszerowali przed Hansem Frankiem w miastach okupowanej Polski” – stwierdziła wprost L.K. Zwróciła przy tym uwagę na absurdalną sytuację, w której za zgodą urzędu miasta promuje się wydarzenia o charakterze szowinistycznym, podczas gdy Straż Miejska wysyłała polskim mieszkańcom powiadomienia, by omijali centrum, rzekomo z powodu bezpieczeństwa. Zdaniem gościni programu, tolerowanie banderowskich barw i pieśni takich jak „Czerwona Kałyna” pod pomnikiem Adama Mickiewicza to skandal i dowód na powolne oddawanie przestrzeni publicznej przybyszom.

Gospodarka i wizja utraty suwerenności

W dalszej części wywiadu dyskusja przeniosła się na płaszczyznę gospodarczo-geopolityczną. L.K. nakreśliła bardzo ponurą wizję polskiej gospodarki, która jej zdaniem jest wyprzedawana i przejmowana przez kapitał zagraniczny. Powołując się na wywiady dziennikarskie, porównała obecny proces wykupywania osiedli i bloków w Polsce do mechanizmów, jakie miały miejsce przed powstaniem państwa Izrael.

„Wody polskie zostały przejęte przez firmy z Izraela, duża część energetyki, komunikacja miejska… My jesteśmy przejmowani od środka, a jeszcze zadłużeni ogromnie, więc może się okazać, że w momencie, kiedy nasze państwo splajtuje, my tutaj już nic nie będziemy mieli do gadania. Będzie robione to, co właściciele Polski nam każą” – alarmowała L.K. Wskazała również na ryzyka związane z implementacją paktu migracyjnego i potencjalne żądania autonomii ze strony napływających mniejszości.

W tym kontekście padło ważne pytanie ze strony redaktora o sens politycznego sprzeciwu poprzez bojkot wyborów. „Niektórzy z komentatorów twierdzą, że najmocniejszą bronią jest nie pójść do wyborów. Czy nieoddanie głosu ma jakąkolwiek moc?” – zapytał red. L.K. szybko rozwiała te iluzje. Jej zdaniem polska scena polityczna, zdominowana od dekad przez zagraniczne służby, dąży jedynie do skłócenia i wywołania poczucia bezradności wśród Polaków. Namawianie patriotów do pozostania w domach uznała za poważny błąd.

Edukacja i „widmo końca Polski”

Bodaj najbardziej bolesnym tematem poruszonym w programie była kwestia edukacji młodzieży. L.K. z przerażeniem odnotowała zmiany w podstawie programowej, w tym usuwanie informacji o ludobójstwie Polaków. Nie szczędziła słów krytyki pod adresem resortu edukacji, wytykając obecność na eksponowanych stanowiskach osób o nieprzychylnym Polsce nastawieniu.

Badaczka zwróciła uwagę na dramatyczne zjawisko pęknięcia pokoleniowego. Zauważyła, że młodzież jest poddawana intensywnej indoktrynacji w szkołach, przez co staje w opozycji do własnych rodziców. „Młodzież wraca do domu i słyszy zdrowe odruchy od rodziców, a odpowiada: 'to ty tato jesteś antysemitą, mamo antyukrainką, a ja jestem postępowy’. (…) Władza rodzicielska de facto przestała istnieć” – podsumowała L.K., przypominając niechlubne czasy komunizmu, gdy dzieci donosiły na swoich bliskich. Biorąc pod uwagę zapaść demograficzną, oddanie wychowania młodego pokolenia w ręce globalistów nazwała wprost „widmem końca Polski”.

Podsumowanie: Szansa tkwi w mądrości

Mimo bardzo pesymistycznego obrazu rzeczywistości wyłaniającego się z wywiadu, program nie zakończył się całkowitą kapitulacją. L.K. zaapelowała do widzów, by obserwowali zmieniające się trendy na świecie i słabnącą skuteczność głównych globalnych narracji. Zauważyła, że rosnąca pycha i poczucie wszechmocy wśród światowych elit prowadzą ich do błędów.

„Jeżeli ktoś nabiera przekonania, że jest wszechmocny, popełnia błędy. I tutaj możemy wygrać tylko punktując ich, wybierając takie rozwiązania, które wykorzystają błędy. Na wprost przeciw takim siłom nie damy rady, ale możemy ich ograć jak będziemy tego chcieli” – spuentowała wywiad z optymizmem L.K. To przesłanie stanowi wezwanie do budowania strategii opartej na wiedzy i sprycie politycznym, która może stanowić jedyną drogę do ocalenia polskiej tożsamości.

Źródło:https://www.youtube.com/watch?v=LS5D_NSJHGA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *