Kto naprawdę rządzi Polską? Stanisław Michalkiewicz o „starych Kiejkutach”, bezpiece i politycznej iluzji
Kto pociąga za sznurki na polskiej scenie politycznej? Jak służby specjalne wpływają na decyzje kluczowych polityków i dlaczego państwo polskie funkcjonuje niczym „organizacja przestępcza”? W najnowszym, niezwykle gorzkim i pełnym ironii wywiadzie dla NL24.tv, padły bardzo mocne tezy dotyczące kuluarów władzy, geopolityki oraz lokalnych problemów z demografią i imigracją.
W cieniu „starych Kiejkutów”
Rozmowa rozpoczęła się od bardzo ostrej diagnozy polskiej rzeczywistości politycznej. Gość programu, publicysta i analityk polityczny Stanisław Michalkiewicz (w dalszej części tekstu jako: S.M.), bez ogródek stwierdził, że prawdziwym ośrodkiem władzy w Polsce jest „bezpieka”. „Ośrodkiem władzy jest bezpieka. Są stare Kiejkuty i to jest największa tajemnica. Tam te wszystkie partie polityczne, ci wszyscy umiłowani przywódcy (…) oni się oczywiście tam kotłują, ale tak naprawdę to stare Kiejkuty pociągają za sznurki” – ocenił publicysta.
W opinii eksperta politycy z pierwszych stron gazet, tacy jak premier Donald Tusk czy minister Marcin Kierwiński, są jedynie wykonawcami woli potężniejszych sił działających zza kulis. S.M. z ironią skomentował ostatnie fałszywe alarmy bombowe, sugerując, że aparat państwowy i policja wykonują odgórne polecenia, zrzucając winę na zewnętrzne czynniki. „Pan minister Kierwiński, jestem przekonany, że dostał iskrówkę od starych Kiejkutów: wy tu tak śledztwo prowadźcie (…), żeby to wyszło na Putina” – ironizował.
Sądownictwo jako pas transmisyjny
Do dyskusji włączył się Redaktor prowadzący (w materiale źródłowym brak pełnego nazwiska, w dalszej części tekstu jako: red.), który zapytał o możliwe sposoby zapobiegania takim działaniom i obrony przed patologiami systemu. S.M. odparł bez złudzeń, że w sytuacji, gdy nikt nie kontroluje służb specjalnych, nie można temu zapobiec. „To jest organizacja przestępcza o charakterze zbrojnym, a taki charakter ma II Rzeczpospolita. Bezpieka hula jak chce i jest całkowicie bezkarna” – zdiagnozował brutalnie.
Jako dowód na wszechobecność służb, S.M. wskazał na polski wymiar sprawiedliwości. W jego ocenie znane stowarzyszenia sędziowskie, takie jak „Iustitia” czy „Themis”, pełnią rolę współczesnych „pasów transmisyjnych” bezpieki do środowiska sędziowskiego, podobnie jak niegdyś robiła to PZPR. Publicysta przypomniał również o Wojskowych Służbach Informacyjnych (WSI). Choć oficjalnie rozwiązane w 2006 roku, według S.M. ich agentura nadal istnieje, a „oficjalna nieobecność jest tylko wyższą formą obecności”.
Krakowskie wybory i sterowana demokracja
W dalszej części programu red. zszedł na tematy samorządowe, zwracając uwagę na napiętą sytuację w Krakowie po odwołaniu prezydenta Miszalskiego i problemy partii politycznych ze znalezieniem odpowiednich kandydatów na to stanowisko. S.M. skwitował te zawirowania stwierdzeniem, że są to jedynie przygotowania do zaserwowania obywatelom „prawidłowej alternatywy” przed nadchodzącymi wyborami krajowymi.
Zgodnie z pesymistyczną optyką gościa, demokracja jest w pełni reżyserowana, a roszady personalne służą wyłącznie utrzymaniu status quo przez służby. S.M. prognozuje, że wkrótce podobnej neutralizacji poddane zostaną inne siły polityczne po prawej stronie, by stworzyć koncesjonowaną, w pełni kontrolowaną opozycję na wybory w 2027 roku.
Geopolityka, demografia i kryzys migracyjny
Dyskusja objęła również kwestie międzynarodowe, w tym wojnę na Ukrainie oraz problemy demograficzne Europy Zachodniej. Red. poruszył temat zamrożonych miliardów na pomoc dla Kijowa oraz spadającej liczby urodzeń w Niemczech. Gospodarz programu zauważył z niepokojem, że szykuje się kolejna fala migracyjna, tym razem związana z przyznawaniem niemieckiego obywatelstwa uchodźcom z Ukrainy. S.M. ostrzegł, że takie procesy demograficzne mogą paradoksalnie doprowadzić do radykalizacji nastrojów za Odrą i wzrostu poparcia dla skrajnych ugrupowań, co dla Polski byłoby wysoce niebezpieczne.
Wątek demograficzny płynnie przeszedł w dyskusję o lokalnych problemach, ze szczególnym uwzględnieniem Lubelszczyzny. Red. wspomniał o kontrowersyjnych wypowiedziach jednej z lubelskich urzędniczek (pochodzenia ukraińskiego), która zachwalała sprowadzanie do miasta imigrantów z Afryki i Azji jako motoru napędowego rozwoju. S.M. zareagował na to charakterystycznym dla siebie, czarnym humorem i sarkazmem, obnażając absurdy współczesnej polityki wielokulturowości.
Zbrojeniowa… Pszczółka i ekologiczny niepokój
Pod koniec wywiadu ton dyskusji nabrał lżejszego, choć wciąż satyrycznego charakteru. Red. przytoczył lokalną ciekawostkę z Lublina – kultowa fabryka cukierków „Pszczółka” ma rzekomo rozszerzyć swoją działalność o branżę militarną, produkując m.in. specyfiki na bazie jadu pszczelego lub żywność dla wojska. S.M. natychmiast skojarzył to z postacią Stanisława Wokulskiego z „Lalki” Prusa, żartując, że wrogowie wpadną w popłoch na sam widok żołnierzy odżywionych dostawami z „Pszczółki”.
Żarty przerwała jednak poważniejsza uwaga red., który poinformował o masowym pomorze pszczół na Lubelszczyźnie. Ostrzegł, że taka katastrofa ekologiczna może doprowadzić do załamania całego łańcucha pokarmowego. Choć i tutaj nie obyło się bez gorzkich żartów zrzucających winę na „rosyjski wywiad”, program zakończył się nutą powagi i apelem o baczne obserwowanie szybko zmieniającej się rzeczywistości.
Źródło:https://www.youtube.com/watch?v=jSty0L6JKYY

