Kto pociąga za sznurki? Michalkiewicz o dyktacie Izraela, bezradności Polski i strategicznej grze Zełenskiego z Niemcami
Proszę bardzo, oto pełna treść artykułu przygotowana do publikacji:
Kto pociąga za sznurki? Michalkiewicz o dyktacie Izraela, bezradności Polski i strategicznej grze Zełenskiego z Niemcami
Geopolityczna szachownica zmienia się na naszych oczach, a wydarzenia na Bliskim Wschodzie oraz w naszej części Europy wywołują coraz więcej pytań o suwerenność narodowych decyzji i zakulisowe układy. W najnowszym odcinku programu ze studia telewizji Niezależny Lublin, widzowie mieli okazję wysłuchać dogłębnej analizy aktualnej sytuacji politycznej. W dobie narastających napięć międzynarodowych, gdzie z jednej strony iskrzy na linii Waszyngton-Teheran, a z drugiej Kijów wykonuje kontrowersyjne gesty historyczne, polska dyplomacja wydaje się być zepchnięta do głębokiej defensywy. Gdzie w tym wszystkim znajduje się polska racja stanu i czy elity polityczne w Warszawie zdają sobie sprawę z postępującej marginalizacji naszego kraju?
„Można powiedzieć, że nic się nie zmienia. Zmienia się jednocześnie wszystko, bo konflikt Stanów Zjednoczonych z Iranem niby niezmienny, niby już ma się ku końcowi, a jednak zmienia się znowu i znowu zaczyna się zawierucha. Tym razem Iran podaje jako powód wojujący Izrael. Czy da się ten konflikt wygasić i uporządkować sprawę na Bliskim Wschodzie, czy dalej będzie taka szarpanina, nie wiadomo właściwie o co?” – w ten sposób dyskusję otworzył redaktor Marcin Trux.
„Myślę, że ten konflikt wygaśnie dopiero wtedy, jeżeli pozwoli na to Stanom Zjednoczonym Izrael” – stanowczo odpowiedział gość programu, Stanisław Michalkiewicz. W jego ocenie, zbliżające się w październiku wybory w Izraelu całkowicie determinują politykę tego państwa, co bezpośrednio rzutuje na decyzje światowych mocarstw. Analityk zwrócił uwagę, że mimo wcześniejszych deklaracji Donalda Trumpa o rzekomej bliskości ostatecznego porozumienia, realne działania premiera Benjamina Netanjahu – takie jak rozkaz zajęcia 70% Strefy Gazy czy uparte kontynuowanie walk w Libanie – świadczą o całkowitej niezależności izraelskich celów od woli Waszyngtonu.
Zgodnie z opinią gościa, idea wielkiego Izraela pozostaje kluczowym motorem napędowym obecnego rządu w Jerozolimie. Dopóki te strategiczne i terytorialne założenia nie zostaną w pełni zrealizowane, Stany Zjednoczone nie otrzymają od swojego sojusznika zielonego światła na stabilizację w regionie. S.M. zaznaczył również, że władze w Teheranie doskonale zdają sobie sprawę z tej specyficznej dynamiki, dlatego negocjacje z amerykańskimi wysłannikami, a także z premierem Pakistanu, traktowane są przez nie z dużym dystansem. Dla Teheranu stało się jasne, że to nie w Waszyngtonie, a w Izraelu zapadają dzisiaj ostateczne decyzje. W tej perspektywie to Ameryka akomoduje się do działań izraelskich, co zdaniem publicysty brutalnie obnaża realną hierarchię na arenie międzynarodowej.
„Jednym słowem będziemy czekali na skutek tych wszystkich działań Izraela wojującego” – podsumował ten skomplikowany wątek bliskowschodni red.
W dalszej części programu dyskusja naturalnie zeszła na niezwykle gorący i bolesny dla Polaków temat, jakim są stosunki polsko-ukraińskie. Bezpośrednim impulsem do debaty stała się niedawna decyzja władz w Kijowie o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA. Mowa o formacji zbrojnej bezpośrednio odpowiedzialnej za okrutne ludobójstwo ponad 100 tysięcy polskich obywateli – w tym starców, kobiet i dzieci. Decyzja ta słusznie oburzyła opinię publiczną w Polsce i sprowokowała reakcje znanych postaci. „Co się stało, że pana prezydenta olśniło?” – dopytywał red., nawiązując między innymi do symbolicznego gestu Lecha Wałęsy, który w ramach osobistego protestu ostentacyjnie odpiął od koszuli przypinkę z ukraińską flagą.
S.M. zdecydowanie zaoponował przeciwko naiwnemu nazywaniu uderzającej w Polaków decyzji Wołodymyra Zełenskiego jedynie incydentalnym „wybrykiem”. Zamiast tego przeanalizował on znacznie szerszy kontekst geopolityczny, cofając się pamięcią do ustaleń na najwyższym szczeblu między Waszyngtonem a Berlinem z 2023 roku. Zauważył, że milczące przyzwolenie amerykańskiej administracji na europejską hegemonię Niemiec zostało w pełni skonsumowane przez Berlin. Kluczowym momentem na tej osi czasu było podniesienie przez rząd w Niemczech stosunków ukraińsko-niemieckich do rangi absolutnego partnerstwa strategicznego. To właśnie ta nowa geopolityczna oś, którą umacnia kanclerz Niemiec Friedrich Merz sprawia, że Ukraina nie czuje już najmniejszej potrzeby liczenia się z polską wrażliwością historyczną czy interesami narodowymi. „Polska Niemiec się słucha, w związku z tym prezydent Zełenski czuje się uwolniony od wszelkich zobowiązań wobec Polski” – bezlitośnie ocenił ekspert.
Z pragmatycznej perspektywy Kijowa, co wybrzmiało w studiu bardzo mocno, prezydent Zełenski UPA traktuje jako kluczowy mit założycielski. Jest to rzekomo jedyna formacja stanowiąca oparcie dla heroicznej narracji narodowej, wyłącznie z tego powodu, że historycznie walczyła z Rosją. W ukraińskiej optyce, co punktował gość programu, sam fakt walki z Moskwą usprawiedliwia wszelkie zbrodnie, w tym ludobójstwo na Polakach. Tymczasem polskie elity polityczne, bez względu na opcję, ograniczają się do działań czysto symbolicznych i nieskutecznych.
„Użyłem niezbyt szczęśliwego określenia typu wybryk. Powinienem po prostu wprost powiedzieć, że prezydent Zełenski napluł Polakom w twarz” – zreflektował się po tych słowach red.
„Prezydent Zełenski realizuje politykę rządu ukraińskiego, która już teraz wyraźnie widać, że w ogóle nie jest nawet konsultowana z Polską” – potwierdził ponuro S.M. Podkreślił on, że polskie władze państwowe uprawiają jedynie kult działań pozornych. Polska z pełnym oddaniem kontynuuje bezwarunkowe wsparcie militarne i ogromne zaangażowanie finansowe, podczas gdy sąsiad ze wschodu prowadzi bezwzględną, cyniczną politykę realną. Gość przypomniał również wciąż obowiązującą umowę z 2 grudnia 2016 roku. Na jej mocy państwo polskie zobowiązało się do nieodpłatnego przekazywania potężnych zasobów państwa na rzecz sąsiada znajdującego się w stanie wojny. Ekspert ostrzega, że dopóki takie asymetryczne instrumenty prawne nie zostaną przez Warszawę wypowiedziane, roszczeniowa i arogancka postawa Kijowa z pewnością pozostanie niezmienna.
Pod koniec tej niezwykle gęstej od politycznych diagnoz audycji, prowadzący i jego rozmówca przenieśli się na bardziej swojskie, choć równie problematyczne, polskie podwórko. „Okazuje się, że uprawiając politykę można uprawiać całkiem konkretne działania z konkretnymi rezultatami, bo otóż ostatnio prasa się rozpisuje o małżonce pana Kierwińskiego, która zarabia znacznie więcej niż sam prezydent, będąc zatrudniona w spółce Koleje Mazowieckie” – zauważył z przekąsem red.
S.M. podszedł do tego gorącego w mediach tematu z typową dla siebie chłodną ironią. Przypomniał, że władza od zawsze wiązała się z finansowymi apanażami, bez których niezwykle trudno byłoby zachęcić polityków do „poświęcania się dla Polski”. Jednak za fasadą lukratywnych, państwowych posad ekspert dostrzega znacznie poważniejsze procesy polityczne. Zwrócił on mianowicie uwagę, że głośny artykuł uderzający w najbliższe otoczenie wpływowego ministra niespodziewanie pojawił się w dużym portalu informacyjnym o kapitale zagranicznym. Zinterpretował to zjawisko jednoznacznie: imponujące zarobki żony Kierwińskiego to tak naprawdę swoiste przygotowanie artyleryjskie. W jego ocenie, wewnątrz obozu władzy trwają ostre tarcia, a ujawnianie tego typu niewygodnych informacji finansowych może być tylko taktycznym wstępem. Donald Tusk rekonstrukcję rządu ma zaplanowaną, a opisywane rewelacje mogą być wygodnym pretekstem do roszad personalnych – chociażby do podmiany na stanowisku szefa kluczowego resortu spraw wewnętrznych.
Zarówno gwałtowna dynamika wielkiej polityki zagranicznej na szczeblu globalnym, jak i drobniejsze, zakulisowe przetasowania na polskiej scenie parlamentarnej, układają się niestety w dość pesymistyczny obraz. Obraz państwa polskiego, które wciąż nerwowo poszukuje swojego twardego miejsca i realnej sprawczości w niezwykle szybko zmieniającym się świecie. Przewlekły brak asertywności, zadowalanie się jedynie uległymi lub symbolicznymi gestami i naiwne finansowanie cudzych interesów kosztem własnych, ciężko pracujących obywateli to błędy systemowe. Ich szybka i bezwzględna naprawa staje się dzisiaj najbardziej naglącą koniecznością.
„Na koniec w takim układzie należałoby powiedzieć, że nie pytajmy, nie dopytujmy, nie zaczepiajmy” – wyjątkowo gorzko i ironicznie podsumował dyskusję red. Całość tego refleksyjnego programu zamknęły ciepłe życzenia z okazji Dnia Dziecka, przypominające brutalnie, że bez względu na meandry dzisiejszej wielkiej i małej polityki, to właśnie następne, młode pokolenia bezpośrednio odziedziczą rzeczywistość, którą dziś tak niefrasobliwie kształtują ich dorośli rodacy.
żródło:https://www.youtube.com/watch?v=qH87iCrQ6nU

