Historia bez pudru. Ukraińscy bohaterowie czy mordercy? Ostra krytyka wiceministra Szeptyckiego!
Zamiatanie trudnej historii pod dywan i skandaliczne wypowiedzi polskich urzędników o ukraińskich korzeniach to tematy, które rozpalają opinię publiczną w 2026 roku. Czy zbrodniarze z UPA mogą być porównywani do Żołnierzy Niezłomnych? Dlaczego lokalne władze promują ściąganie zagranicznych studentów z całymi rodzinami? W najnowszym odcinku programu „Spotkania z historią” padły ostre słowa.
Prowadzący program dziennikarz Tomasz Wróbel zaprosił do studia wybitną historyczkę, dr Marię Kowalską, badaczkę dziejów polsko-ukraińskich. Temat dyskusji – od ponad tysiąca lat pełen jest dramatów, które dziś w dziwny sposób próbują relatywizować niektórzy politycy.
Tomasz Wróbel (red.): Dzień dobry Państwu! Witamy w kolejnym programie z cyklu „Spotkania z historią”. Naszym dzisiejszym gościem jest dr Maria Kowalska. Pani doktor, od ponad tysiąca lat nasze relacje z sąsiadami ze Wschodu przypominają jazdę bez trzymanki. Gdzie szukać ich prawdziwego początku?
Dr Maria Kowalska (M.K.): Dzień dobry państwu. Rzeczywiście, historia toczy się z dnia na dzień już od dziesięciu wieków. O naszych wschodnich sąsiadach pisał już Ibrahim ibn Jakub w 960 roku. Miał na myśli Ruś Kijowską – potężne państwo Rusinów ze stolicą w Kijowie. Należy wyraźnie oddzielić Ruś Kijowską od dzisiejszej Rosji. W 988 roku, gdy Kijów przyjmował chrzest, tętnił życiem i utrzymywał kontakty ze Szwecją i zachodnią Europą. Moskwa była w tym czasie jedynie biedną osadą nad rzeką.
Red.: Kiedy zatem rozpoczął się upadek Kijowa?
M.K.: W 1169 roku Kijów został najechany i zniszczony przez Moskowitów. Jednak decydującym momentem był rok 1240, czyli najazd Tatarów. Złota Orda zniszczyła potęgę Rusi. Jedynym, który ratował zachodnie dziedzictwo, był książę Daniel Halicki – koronowany w 1247 roku na króla Rusi. Jako jedyny ukraiński król podpisał on unię z papiestwem.
Po najazdach tatarskich Ruś upadła, a na wschodzie przez 250 lat kształtowała się rosyjska mentalność zniewolenia. Tymczasem zachodnie ziemie dzisiejszej Ukrainy zostały podbite przez Litwę, a następnie w 1569 roku, na mocy Unii Lubelskiej, znalazły się w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. I tu w dużej mierze zaczynają się polskie kłopoty z Kozakami.
Red.: Które swoje apogeum znalazły w osobie Bogdana Chmielnickiego…
M.K.: Dokładnie. Chmielnicki w 1648 roku zbuntował się przeciw Rzeczypospolitej, a w 1654 roku, podpisując fatalną ugodę w Perejasławiu, naiwnie oddał ukraińskie ziemie w moskiewskie ręce cara Aleksego. To był koniec marzeń o kozackiej autonomii.
Red.: Przeskoczmy do tragicznego okresu XX wieku, a dokładnie do II wojny światowej. To wciąż otwierająca się rana.
M.K.: Nie da się zrozumieć tej rany, udając, że zbrodni nie było. Podczas II wojny światowej aż 220 tysięcy Ukraińców walczyło ochotniczo w armii Hitlera! Nacjonaliści z OUN i UPA dokonali potwornego ludobójstwa. Szacuje się, że wymordowano 120 tysięcy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, przy wtórze morderczego hasła: „Śmierć Żydom, śmierć Lachom”. Pamięć o tych zbrodniach, o rozcinanych brzuchach ciężarnych kobiet – jak w przypadku młodej Hani z mojej rodzinnej osady – nie może zostać wymazana.
Musimy również pamiętać o sprawiedliwych Ukraińcach, takich jak 21-letni Siańko Klepiec, który uratował moją rodzinę za cenę własnego życia, zamordowany przez rodaków z UPA. Im należy się hołd.
Red.: A tymczasem wiceminister nauki Andrzej Szeptycki w czerwcu 2026 roku stwierdził publicznie, że banderowców z UPA można przyrównać do naszych Żołnierzy Niezłomnych. Jak Pani na to reaguje?
M.K.: To jest absolutny skandal i kretyństwo! Panie ministrze Szeptycki, niech pan przeczyta chociaż, jak w czasie wojny zachowywał się lwowskiego arcybiskup Andrzej Szeptycki z pana znakomitego rodu, który – w przeciwieństwie do UPA – nawoływał do zgody i ratował Polaków oraz Żydów! Żołnierze Wyklęci walczyli o wolną Polskę z niemieckim i sowieckim okupantem. A UPA to mordercy i oprawcy kobiet i dzieci. Człowiek z rządu, który zrównuje te dwie formacje, powinien natychmiast stracić stanowisko!
Red.: Ostatnio polskim internetem wstrząsnęła również lokalna afera z Lublina. Tamtejsza urzędniczka ukraińskiego pochodzenia chwaliła się, że miasto ściąga na uczelnie studentów z Afryki. Prawicowi politycy wytykają, że ci studenci zostają tu z całymi rodzinami.
M.K.: To są te polskie absurdy! Przyjęliśmy miliony Ukraińców w potrzebie, solidarnie im pomagaliśmy. A co mamy w zamian? Z jednej strony próbę gloryfikacji bandytów przez wiceministra Szeptyckiego, a z drugiej strony panią urzędniczkę z Lublina, która robi sobie politykę z masowego ściągania zagranicznych migrantów, rzekomych studentów z Zimbabwe i Nigerii z żonami i dziećmi! To my mamy uczyć urzędników, co leży w interesie Polski?
Red.: Konkluzja nasuwa się więc sama. Prawdy historycznej musimy bronić bez kompromisów.
M.K.: Zgadza się. Jedyne, co z tego wynika – mówię to z pełną świadomością jako Polka i historyk – to, że nie doceniamy naszej przepięknej historii. Nie mamy na przestrzeni 1000 lat zbrodni systemowych, do jakich zdolni byli inni. Cieszmy się z tego, pilnujmy honoru Polski i nie dajmy sobie wciskać banialuków!
Źródło:https://www.youtube.com/watch?v=WULrgNr1E48

