Nasi autorzyPoliticsStanisław MichalkiewiczStrona główna

Koniec złudzeń na prawicy? Michalkiewicz ostro o „niemieckiej kurateli”, słabości polskiego rządu i końcu „Ostatniego Pokolenia”

Geopolityczne zawirowania, bezwzględna dominacja Berlina w Europie Środkowej, trudne relacje z Kijowem oraz roszady na polskiej scenie politycznej to główne tematy, które zdominowały najnowszą debatę w studiu telewizji NL24.tv. Znany publicysta i analityk polityczny, punktując słabości obecnego obozu władzy, nie zostawia suchej nitki na polskiej dyplomacji. Czy rzeczywiście nasz kraj staje się jedynie wykonawcą cudzych poleceń?

W najnowszym wydaniu programu publicystycznego poruszono szerokie spektrum tematów, które w ostatnich tygodniach rozpalały opinię publiczną. Zmiany na szczytach europejskiej władzy, zakulisowe rozgrywki oraz wizerunkowe kryzysy to codzienność, z którą muszą mierzyć się politycy. Otwierając dyskusję na temat dyplomatycznych zgrzytów podczas niedawnej wizyty prezydenta Francji w Polsce, Marcin Trux zapytał wprost: „Prezydent Macron w Polsce o dziwo nie spotka się z prezydentem Polski. Co jest temu powodem?”.

Odpowiadając na to zjawisko i rzucając światło na szerszy kontekst europejskiej geopolityki, Stanisław Michalkiewicz stwierdził z przekonaniem: „Powodem jest konsekwentna polityka odcinania prezydenta od zajmowania się polityką międzynarodową. To jest stały fragment gry na naszym podwórku, ale warto spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Wydaje mi się, że to jest skutek wyborów parlamentarnych na Węgrzech. Ta wygrana partii TISZA oznacza, że Niemcy roztaczają swoją kuratelę nad Europą Środkową i odrzucają wszelkie pozory, że potrzebują w Polsce jakichś listków figowych”.

Węgierski zwrot i niemiecki dyktat w Europie

Kwestia węgierskich wyborów i widoczna zmiana tamtejszej narracji politycznej to zdaniem ekspertów wyraźny sygnał zmian układu sił w regionie. Triumf nowych formacji politycznych, według zachodnich mediów, ma rzekomo przywrócić Węgry na łono europejskiej rodziny.

„Faktycznie na Węgrzech zaistniał przewrót, można nawet powiedzieć i przewrót polityczny, i przewrót światopoglądowy” – zauważył red., zwracając uwagę na optymizm unijnych urzędników.

Do tych doniesień z dużą dozą sceptycyzmu podszedł gość programu. „Nie przesadzałbym z oceną geopolityki jako czynnika determinującego stosunki międzynarodowe, ale geopolityczne względy pewną rolę odgrywają” – wyjaśnił S.M. „Węgry nie mają dostępu do morza, więc nie bardzo mogą sobie wybierać skąd kupować ropę i gaz. Nowy lider, Piotr Magyar, który przedtem krytycznie oceniał pragmatyczne stosunki z Rosją, sam będzie na nie skazany. Zaczyna wchodzić w buty dotychczasowego premiera. Z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych istnienie Węgier nie jest takie ważne, natomiast z punktu widzenia niemieckiego – jak najbardziej. W tej sytuacji bezpieczniej jest trzymać się z Niemcami niż z Ameryką”.

Sytuacja ta rzutuje bezpośrednio na politykę innych państw Europy Środkowej. Zjawisko to, według publicysty, wpisuje się w szerszy, historyczny plan. Przypomina on koncepcję „Mitteleuropy” z 1915 roku, zakładającą tworzenie państw formalnie niepodległych, ale de facto pełniących rolę niemieckich protektoratów.

Trudne sąsiedztwo i wołyńskie ekshumacje

Istotnym wątkiem rozmowy były również polsko-ukraińskie relacje, które od lat budzą ogromne emocje, zwłaszcza w kontekście historycznym. Informacje o wznowieniu poszukiwań ofiar Rzezi Wołyńskiej zbiegają się z twardą, nieustępliwą narracją dyplomacji ukraińskiej.

„Rusza kolejny etap akcji wydobycia szczątków Polaków pomordowanych przez UPA. Ale jest też jeden zgrzyt w tym całym procederze, bo ambasador Ukrainy jakoś nie bardzo potrafi dopatrzyć się w postaci Romana Szuchewicza zbrodniarza” – kontynuował red.

W tej kwestii publicysta nie pozostawił złudzeń co do intencji wschodnich sąsiadów. „Nie przejdzie mu to przez gardło, bo Roman Szuchewicz cieszy się na Ukrainie opinią bohatera narodowego, podobnie jak Stefan Bandera. Ukraińcy nie odstępują od swojej wersji tych wydarzeń. Najwyraźniej podtrzymują opinię, że była to wojna domowa. O żadnej wojnie nie można mówić, dlatego że nie było stron wojujących. Tutaj była strona mordowana i strona mordująca. Stroną mordującą byli Ukraińcy, a mordowaną – ludność polska, bezbronna. I nic się pod tym względem nie zmieniło” – podkreślił stanowczo S.M.

Prowadzący zwrócił również uwagę na rosnące wpływy mniejszości ukraińskiej w samej Polsce, podając przykład zablokowania targów książki patriotycznej na Podkarpaciu. Zjawisko to zostało gorzko podsumowane przez gościa jako dowód na czołobitny stosunek polskiego rządu wobec zagranicznych partnerów, gdzie rola Polski sprowadza się nierzadko do funkcji „posługacza”.

Przetasowania na prawicy i misja Morawieckiego

Nie zabrakło również uszczypliwych analiz dotyczących rodzimego podwórka politycznego. Ostatnie doniesienia o powołaniu nowego stowarzyszenia przez byłego premiera wywołały lawinę spekulacji na temat potencjalnego rozłamu w największej partii opozycyjnej.

„Prasa ostatnio rozpisuje się o wielkim kryzysie w PiS-ie […] czy to faktycznie jest o czym nawet rozmawiać?” – pytał red., zastanawiając się nad realnym znaczeniem tych ruchów.

„Mateusz Morawiecki ogłosił oficjalne powstanie swojego stowarzyszenia natychmiast po wyborach na Węgrzech. O ile jeszcze do pewnego czasu Niemcy uważały, że opłaca im się utrzymywać jakieś listki figowe w Polsce, to teraz doszły do wniosku, że już nie. Mateusz Morawiecki przystąpił do wykonania trzeciej części swojego zadania, mianowicie neutralizowania PiS” – ocenił surowo S.M. Dodał również, że działania te mogą być elementem szerszej intrygi mającej na celu ostateczną marginalizację innych prawicowych formacji, w tym Konfederacji, co ostatecznie „uporządkuje polską scenę polityczną”.

Dyplomatyczne awantury i koniec radykalnych aktywistów

Pod koniec dyskusji rozmówcy poruszyli temat niefortunnych incydentów na arenie międzynarodowej. Uwagę zwróciła ostra wymiana zdań między polskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych a dyplomacją izraelską, po tym jak polski minister potępił zbezczeszczenie chrześcijańskich figur w Libanie.

„Izrael bardzo często zarzuca wszystkim działania antysemickie, a czynić Izraelowi zarzuty to wielkie faux pas. Nadział się na kontrę nasz minister spraw zagranicznych” – zauważył red.

„Od razu go zdefiniowano jako antysemitnika. Zwracam uwagę na zażyłość, z jaką ten minister bezcennego Izraela zrugał go jak burą sukę. Będzie musiał jakiś okres pokuty odbyć” – ironizował S.M. Zwrócił przy tym uwagę na podwójne standardy w traktowaniu incydentów w polityce, przywołując surowe kary nałożone na polskiego posła, który podczas obrad Sejmu użył kontrowersyjnej grafiki uderzającej w Izrael.

Dyskusję zwieńczył lżejszy, choć równie istotny społecznie temat wycofania się radykalnej grupy aktywistów klimatycznych z blokowania stołecznych ulic.

„Organizacja o nazwie Ostatnie Pokolenie znika z ulic Warszawy. Aktywiści ogłaszają koniec działań. Jak żyć? Co, już planeta nie płonie?” – dopytywał z rozbawieniem red.

„Najwyraźniej Niemcy dali im do zrozumienia, że jak nie znikną, to oni ich znikną. Być może zreflektowali się, że tej wojny z klimatem to nie wygrają” – podsumował z uśmiechem S.M., kwitując, że ostatecznie to natura i zdrowy rozsądek zawsze biorą górę nad ideologicznymi zrywami.

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=6UMLzvmJh10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *