Nasi autorzyPoliticsStanisław MichalkiewiczStrona główna

Polska dyplomacja na marginesie, kulisy afery podkarpackiej i nowy fiskalizm. Gorąca dyskusja w NL24.tv

W najnowszym wydaniu programu „Michalkiewicz po Lubelsku” na antenie telewizji Niezależny Lublin poruszono szereg palących tematów, które elektryzują opinię publiczną. Od kondycji polskiej dyplomacji w strukturach unijnych, przez trudne relacje polsko-ukraińskie i echa afery podkarpackiej, aż po nowe pomysły rządu na opodatkowanie obywateli i wsparcie dla artystów. Dyskusja obnażyła wiele niewygodnych faktów dotyczących naszej bieżącej polityki krajowej i zagranicznej.

Gospodarz programu, redaktor Marcin Trux, rozpoczął spotkanie od ironicznego podsumowania rzekomego sukcesu polskiej polityki zagranicznej. Tematem wyjściowym był fakt, że w nowych strukturach dyplomacji europejskiej zabrakło przedstawicieli z naszego kraju.

Gość programu, Stanisław Michalkiewicz, nie pozostawił na tym fakcie suchej nitki, wskazując, że jest to brutalna weryfikacja realnej siły naszego kraju na arenie międzynarodowej. – To nie jest ani zamierzone działanie, ani nic innego jak tylko ilustracja pozycji Polski w Unii Europejskiej. Wbrew rozmaitym przechwałkom Donald Tuska (…) Polska ma pozycję podrzędną – ocenił S.M., dodając, że nasz korpus dyplomatyczny bywa niestety obsadzany osobami przypadkowymi. Jako przykład podał kandydaturę Bogdana Klicha, z zawodu lekarza psychiatry, na stanowisko ambasadora w Waszyngtonie. Zdaniem gościa, forsowanie osoby o tak nikłym doświadczeniu dyplomatycznym może być na arenie międzynarodowej odebrane wręcz jako złośliwa aluzja.

Trudne relacje z Kijowem i historyczne rany

Rozmowa zeszła również na niezwykle drażliwy temat relacji z naszym wschodnim sąsiadem. Red. zauważył, że echa decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA odbijają się w Polsce szerokim echem. Zwrócił przy tym uwagę na niepokojące głosy płynące od niektórych przedstawicieli polskiej sceny politycznej, którzy próbują relatywizować historię.

S.M. przypomniał genezę powstania Ukraińskiej Powstańczej Armii, wyraźnie oddzielając ją od formacji takich jak polska Armia Krajowa. Zaznaczył, że AK była regularną armią podziemną, podczas gdy UPA powstała w wyniku masowej dezercji członków ukraińskich formacji policyjnych będących na usługach III Rzeszy. Publicysta odniósł się również do kwestii ewentualnego odebrania prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego, wskazując na skomplikowaną grę polityczną. – Donald Tusk, od którego zgody zależy odebranie orderu (…) takiej zgody nie zamierza wydać, bo kontrasygnata jego jest wymagana – stwierdził S.M., sugerując, że premier obawia się reakcji zachodnich partnerów, zwłaszcza Niemiec.

Cienie afery podkarpackiej i widmo szantażu

Jednym z najbardziej mrocznych wątków poruszonych w rozmowie była tzw. afera podkarpacka. Red. wywołał temat niedawnych wypowiedzi przedstawicieli rządu dotyczących ukraińskich właścicieli agencji towarzyskich na południu Polski.

Z wypowiedzi S.M. wyłania się niepokojący obraz powiązań między półświatkiem a polskimi służbami. Gość programu zasugerował, że pobłażliwość wymiaru sprawiedliwości wobec ukraińskich sutenerów mogła wynikać z faktu, iż dysponowali oni materiałami kompromitującymi polskich polityków i dygnitarzy. – Ci gangsterzy nagrywali, no i bardzo możliwe, że pan Budanow [szef ukraińskiego wywiadu wojskowego – przyp. red.] powiedział tym naszym dygnitarzom: „Wiecie, rozumiecie, nie jest bezpiecznie” – ocenił S.M., sugerując, że strona ukraińska może posiadać w swoich rękach potężne narzędzie nacisku na polskie elity władzy, swoistą „bombę z opóźnionym zapłonem”.

Kieszeń podatnika pod ostrzałem

Kolejna część programu skupiła się na sprawach gospodarczych i domowych finansach. Red. poruszył temat planowanego przez rząd podatku od tzw. nadmiarowych zysków, który miałby uderzyć między innymi w firmy z sektora paliwowego.

Według S.M., to klasyczne działanie władzy, której brakuje pieniędzy w budżecie. Zauważył, że jeśli rząd nie będzie w stanie przeforsować tego w formie ustawy, spróbuje to zrobić za pomocą rozporządzeń. Zwrócono również uwagę na niepokojące plany zaostrzenia kontroli fiskalnej nad obywatelami, w tym pomysł obowiązkowej rejestracji grubszych zakupów, powyżej kilkudziesięciu tysięcy złotych, za pomocą numeru PESEL. – Mamy milowy krok na drodze do socjalizmu – skwitował to gorzko S.M., podkreślając, że państwo coraz mocniej ingeruje w prywatność obywateli pod pretekstem walki z nadużyciami.

Sztuka, harmonia i publiczne pieniądze

Na koniec programu prowadzący i gość wzięli pod lupę kwestie kulturalne, a dokładniej rządowy projekt dopłat do składek ZUS dla artystów. Red. nie krył rozbawienia, a zarazem zażenowania poziomem niektórych dzieł, które miałyby być w ten sposób pośrednio dotowane z publicznej kasy.

S.M. odwołał się do klasycznych, wywodzących się jeszcze ze starożytności definicji piękna i harmonii. Zdecydowanie skrytykował promowanie twórczości, która nie posiada żadnych walorów artystycznych, nazywając ją wprost „bohomazami”. Zgodził się, że choć o gustach się nie dyskutuje, istnieją obiektywne kanony. – Dopóki nie ma obowiązku, żeby za takie produkty ktokolwiek płacił, wszystko jest w porządku, ale nie ma też powodu, żeby wszyscy obywatele mieli obowiązek składania się na składkę emerytalną autorki tych bohomazów – podsumował S.M. Dyskusja zakończyła się konkluzją, że choć sztuka nowoczesna ma swoje wybitne osiągnięcia (jak choćby przywołany przez redaktora Salvador Dali), to nie należy mylić prawdziwego kunsztu z prowokującym „pacykarstwem”.

Program zakończył się apelem o wsparcie dla niezależnych mediów, które jako jedne z nielicznych starają się prezentować głos zdrowego rozsądku w gąszczu oficjalnej propagandy i politycznej poprawności.

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=af3taXFlkhs

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *