Zostaliśmy przehandlowani. Prof. Piotrowski ujawnia kulisy umowy z Mercosur i uderza w rząd Tuska
W najnowszym wydaniu programu telewizji Niezależny Lublin, w samym sercu długiego weekendu majowego, padły niezwykle mocne i gorzkie słowa na temat bieżącej polityki rządu, stanu gospodarki oraz rzekomych sukcesów polskiej dyplomacji. Rozmowa obnażyła kulisy kluczowych decyzji na szczeblu unijnym i krajowym, które – zdaniem ekspertów – mogą drastycznie zaważyć na przyszłości polskiego rolnictwa, bezpieczeństwie narodowym i portfelach zwykłych obywateli.
Mercosur i unijne układy: czy polskie rolnictwo czeka upadek? Program otworzył Marcin Truk, zwracając uwagę widzów na palący problem umowy handlowej z krajami Ameryki Południowej (Mercosur). Gospodarz programu zauważył, że choć polski rząd głośno zapewnia o blokowaniu wejścia tego porozumienia w życie, w rzeczywistości przepisy zaczynają obowiązywać bez jakiegokolwiek realnego oporu ze strony polskich władz. Zapytał swojego gościa wprost, czy należy w tej kwestii wierzyć zapewnieniom premiera, czy też potraktować je jako zasłonę dymną.
W odpowiedzi Mirosław Piotrowski nie przebierał w słowach, przyrównując obecną narrację rządu do czasów słusznie minionych. – Jeśli miałbym pokusić się o spekulacje, to nie jest wykluczone, że Donald Tusk tylko potrząsa szabelką na podwórku polskim, a tam mógł domówić się z Ursulą von der Leyen. W zamian za odblokowanie środków z KPO, które w 90% idą na łatanie dziury budżetowej, na co wskazuje NIK, zgodził się na ciche ustępstwa – stwierdził ekspert.
Dalej red. zauważył, że na europejski rynek już teraz wpływa mięso niespełniające restrykcyjnych norm, zawierające zakazane hormony wzrostu wywołujące nowotwory. Co więcej, Komisja Europejska zgodziła się, by kontrola jakości odbywała się po stronie producentów z krajów Ameryki Południowej. Dziennikarz nazwał to wprost „żartem z punktu widzenia ustalania norm i prawa”.
Wtórował mu M.P., przypominając liczne afery korupcyjne na szczytach unijnej władzy, od czasów Barroso po obecną szefową KE. Podkreślił, że za deregulacją rolnictwa stoją potężne pieniądze. Celem tych działań ma być zniszczenie rolnictwa europejskiego, by zmuszać obywateli do importu towarów, na czym gigantyczne fortuny zbiją pośrednicy. Ekspert przypomniał również, jak unijne elity pozwalały omijać restrykcyjne normy w przypadku produktów ukraińskich, gdzie certyfikaty ekologiczne wystawiano w formie papierowej i kontrolowano na miejscu w warunkach wojennych.
Zadłużenie państwa i zarządzanie przez strach Kolejnym poruszonym w studiu wątkiem była retoryka wojenna stosowana przez obecny obóz władzy. Według gościa programu, ciągłe straszenie społeczeństwa atakiem Rosji to celowy, socjotechniczny zabieg. M.P. przypomniał niedawny wywiad szefa rządu oraz doniesienia szwedzkiego wywiadu, które jednoznacznie wskazują, że Moskwa ugrzęzła w Ukrainie, a jej szybki atak na kraje NATO jest na ten moment fikcją. – Pytanie powstaje, skąd premier polski czerpie taką wiedzę? Czy nie po to, aby wzbudzić w nas niepokój, byśmy nie myśleli o tym, czy ktoś nie organizuje sobie ogromnej fortuny na boku? – pytał retorycznie.
Z kolei red. zwrócił uwagę na katastrofalny stan państwowej kasy i gigantyczne wydatki zbrojeniowe. Zastanawiał się głośno, czy Polska aby na pewno zbroi się na „wojnę przyszłości”, wydając miliardy na sprzęt, czy może raczej na konflikt, który właśnie staje się przeszłością.
Rozwijając ten temat, M.P. ostrzegł przed zbliżającą się zapaścią, a wręcz bankructwem Polski. Wskazał, że państwowy dług publiczny niebezpiecznie zbliża się do konstytucyjnego limitu 60%. Skrytykował rządzących – wytykając winę także poprzednikom, w tym premierowi Morawieckiemu – za wyprowadzanie zadłużenia poza oficjalny budżet do funduszy celowych oraz ukrywanie go pod postacią unijnych instrumentów finansowych, takich jak pożyczki z KPO czy program SAFE.
Wewnętrzne podwórko: od „wetomatu” po dymisje, których nie będzie Dziennikarz telewizji NL24.tv nie unikał również trudnych pytań o krajową politykę wewnętrzną. red. zapytał o rolę prezydenta Karola Nawrockiego, który bywa przez koalicję rządzącą nazywany złośliwie „wetomatem”.
Według M.P. nadzór prezydenta nad rządem jest niezwykle potrzebny i korzystny dla państwa. Podał przykład prób drastycznego uproszczenia procedur rozwodowych proponowanych przez Donalda Tuska, co gość wprost porównał do najczarniejszych praktyk komunistycznych i historycznej anegdoty o architekcie zjednoczonej Europy, Jeanie Monnecie, który w latach 30. swój „szybki rozwód” załatwiał za osobistą zgodą Stalina.
Prowadzący i jego gość przeanalizowali również kondycję obu stron sporu politycznego. red. dopytywał, czy pozycja minister Pauliny Hennig-Kloski (którą określił prześmiewczo „Heniek Klęska”) jest zagrożona. Zwrócił także uwagę na Łukasza Mejzę, którego „kamienna stopa” na gazie, 168 punktów karnych i zamiłowanie do freak fightów zmusiły w końcu do odejścia z klubu PiS.
M.P. rozwiał wszelkie złudzenia dotyczące dymisji w obozie władzy – to Donald Tusk decyduje o wszystkim i to, jak bardzo niekompetentny jest dany minister, nie ma w systemie żadnego znaczenia. Równie mocno uderzył w Prawo i Sprawiedliwość. Ocenił pozbycie się Mejzy jako działanie drastycznie spóźnione, dodając do tej listy nierozliczone afery Ryszarda Czarneckiego. Jego zdaniem ciągnięcie za sobą takich postaci rujnuje wiarygodność Przemysława Czarnka jako kandydata na nowego lidera prawicy.
Kulisy uwolnienia Andrzeja Poczobuta i dyplomacja w Matrixie Kluczowym elementem dyskusji była geopolityka, w tym głośne uwolnienie z białoruskiego więzienia dziennikarza Andrzeja Poczobuta. red. pytał o prawdziwe motywacje prezydenta Aleksandra Łukaszenki i kulisy działań polskiego rządu.
Ocena polskiego MSZ była druzgocąca. M.P. z brutalną szczerością podsumował działania władz, porównując polską dyplomację do postaci z opowiadania Mrożka, która krzyczy przez megafon do wschodzącego słońca, każąc mu świecić. – To była ogromna operacja służb specjalnych z przynajmniej pięciu krajów. Największe zasługi miał Donald Trump i jak sądzę, nie obyło się to bez zgody Putina. My po prostu przychyliliśmy się do sugestii Amerykanów – wyjawił ekspert. Skrytykował również szefa dyplomacji, Radosława Sikorskiego. Jak zauważył, robienie sensacji z faktu, że minister rozmawia z odpowiednikiem z Iranu, jest absurdem, ponieważ jest to jego podstawowy obowiązek zawodowy.
Gdy red. wspomniał o planach relokacji wojsk USA z Niemiec bliżej wschodniej flanki, M.P. zaskoczył diagnozą. Stwierdził, że dla Berlina wyjście Amerykanów to polityczny prezent i wyzwolenie spod powojennego nadzoru. Ostrzegł też przed nadmiernym optymizmem w liczeniu na amerykańską pomoc. – Część polityków chce, by żołnierze USA byli u nas żywą tarczą. Zapominają, że artykuł 5. NATO nie obliguje z urzędu do wysłania kontyngentów wojskowych, lecz pomocy, którą można zinterpretować nawet jako wsparcie humanitarne – dodał profesor.
Wyobraźnia i afera za 165 tysięcy kontra 9 ton pieniędzy Na zakończenie red. powrócił do spraw polskich, komentując głośną sprawę polityka Solidarnej Polski, Dariusza Olszewskiego, oskarżanego o pobranie 165 tysięcy złotych z państwowych instytucji za rzekome doradztwo, które w rzeczywistości nie miało miejsca.
Komentując ten przypadek, M.P. wkomponował go w szerszy, systemowy problem polskiej patokorupcji. Zestawił to z głośną aferą Collegium Humanum, gdzie politycy ze wszystkich opcji politycznych pozyskiwali bezwartościowe dyplomy MBA tylko po to, by obsadzać stanowiska w radach nadzorczych. Ekspert trafnie podsumował, dlaczego właśnie sprawa 165 tysięcy złotych tak bardzo bulwersuje opinię publiczną. – Zwykły człowiek jest w stanie wyobrazić sobie kwotę rzędu stu tysięcy złotych. Ale jeśli politycy kradną miliard – a miliard w banknotach 200-złotowych waży około 9 ton – to ta suma przestaje mieścić się w jakichkolwiek ramach naszej wyobraźni – spuentował profesor Piotrowski.
Rozmowę zakończyły życzenia z okazji weekendu majowego oraz gorący apel dziennikarza do widzów o wsparcie finansowe niezależnej telewizji, co umożliwi dalsze ukazywanie prawdy politycznej bez owijania w bawełnę.

