Nasi autorzyPoliticsStanisław MichalkiewiczStrona główna

Geopolityczne szachy i krajowe absurdy. Stanisław Michalkiewicz ocenia sytuację na świecie

Gościem redaktora Grzegorza Zawadzkiego w najnowszym programie publicystycznym był Stanisław Michalkiewicz – ceniony komentator polityczny, znany z bezkompromisowych opinii i analitycznego spojrzenia na globalne wydarzenia. W niezwykle szerokiej rozmowie poruszono tematy od bliskowschodniego kotła, przez laboratoria biologiczne na Ukrainie, aż po bulwersującą sprawę warszawskiego lekarza-stachanowca.

Bliski Wschód i iluzja amerykańskiego porozumienia

Rozmowa rozpoczęła się od głośnego tematu potencjalnego porozumienia pokojowego między USA a Iranem, anonsowanego z przytupem przez prezydenta Donalda Trumpa. S.M. od samego początku ostudził entuzjazm, zwracając uwagę na ramowy i wysoce niepewny charakter tego dokumentu. Jak zauważył, porozumienie to mogło być bardziej potrzebne samemu Trumpowi – jako sukces na 80. urodziny i rocznicę niepodległości USA – niż realnym stronom konfliktu.

Głównym problemem, na który wskazał ekspert, jest postawa Izraela. Izraelski minister bezpieczeństwa oświadczył oficjalnie, że jego kraj nie podlega Stanom Zjednoczonym, nie był stroną porozumienia i nie czuje się nim związany. Tymczasem 14-punktowy plan – według irańskiej agencji informacyjnej – zakładał przyjęcie przez USA wszystkich warunków irańskich, w tym bezwzględnego zawieszenia broni na wszystkich frontach, także w Libanie.

„Izrael już dał do zrozumienia po pierwsze, że on nie słucha […] żadnych sugestii ani przestróg ze strony Stanów Zjednoczonych” – stwierdził S.M. Ekspert zasugerował, że premier Benjamin Netanjahu, pragnący za wszelką cenę wygrać październikowe wybory i uniknąć odpowiedzialności za wcześniejsze zarzuty korupcyjne, celowo eskaluje działania zbrojne (m.in. w Libanie i strefie Gazy). Popiera go w tym rzekomo aż 80% izraelskiego społeczeństwa, co daje mu potężny kapitał polityczny.

Laboratoria na Ukrainie – spisek, który okazał się prawdą?

Kolejnym intrygującym wątkiem była kwestia amerykańskich laboratoriów biologicznych na Ukrainie. Redaktor Zowacki zapytał o doniesienia byłej (lub przyszłej) szefowej wywiadu USA, Tulsi Gabbard, która miała odtajnić dokumenty potwierdzające istnienie aż 120 takich obiektów (z czego część na Ukrainie). Informacje te wcześniej były zbywane przez główny nurt jako rosyjska propaganda.

S.M. odniósł się do tego z typowym dla siebie pragmatyzmem. Zauważył, że skoro informacje te potwierdza wysoko postawiona amerykańska urzędniczka ds. wywiadu, trudno uznawać je za zwykłe „fake newsy”, wbrew temu, co twierdzi np. były ambasador Marek Magierowski. Komentator skrytykował również polskie media za nakładanie „surdyny” na niewygodne fakty i publikowanie wyłącznie komunikatów zatwierdzonych przez ukraiński sztab generalny oraz potężne w Polsce lobby proukraińskie.

Krajowe podwórko: „Obozowa eksterytorialność” i haki z Podkarpacia

S.M. skomentował również dziwną sytuację wokół muzeum w Auschwitz. Jego zdaniem obiekt ten przypomina niemalże eksterytorialną enklawę na terenie Polski, zarządzaną przez niejasne „międzynarodowe konsorcjum”. Powołał się na sytuację, w której „komendantura” obiektu nie wpuściła polskiej delegacji z kwiatami, a polska policja odmówiła interwencji przeciwko wewnętrznej ochronie obozu.

Niezwykle mocne słowa padły w kontekście wizyty w Polsce Kyryło Budanowa, szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego. S.M. zasugerował, że Budanow wcale nie został „wezwany na dywanik” (jak podawały polskie media), lecz przyjechał z własnej woli, aby zapobiec „najgorszemu” – np. wstrzymaniu polskiej pomocy dla Ukrainy. Według eksperta, ukraiński wywiad mógł dysponować potężnymi „kompromatami” na polskich polityków i urzędników – między innymi legendarnymi sekstaśmami braci z podkarpackich agencji towarzyskich.

Lekarz-stachanowiec: 90 godzin na dyżurze

Na koniec rozmowa zeszła na lżejszy, choć równie bulwersujący temat z krajowego podwórka. Redaktor przywołał sprawę młodego lekarza z Warszawy, który – dorabiając się milionów – musiałby pracować po 14-15 godzin dziennie na wielu dyżurach naraz.

S.M. skomentował to z wyraźną ironią: „Jeżeli taki lekarz, proszę pana, człowiek renesansu, który jeszcze w dodatku jest jakimś działaczem tej Koalicji Obywatelskiej, jak on może pracować na dyżurach 90 godzin bez przerwy, to nic dziwnego. Kogóż, kogóż w tych zepsutych czasach, kiedy lenistwo się krzewi, wynagradzać, jak nie ludzi pracowitych, a w dodatku politycznie zaangażowanych”.

Podsumowując, rozmowa nakreśliła niezwykle gorzki obraz współczesnej polityki – zarówno tej wielkiej, mocarstwowej, jak i naszej, krajowej, pełnej patologii i dyletantyzmu.

Źródło:https://www.youtube.com/watch?v=AJIWuB5cvIg&t=535s

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *