PoliticsNasi autorzyStanisław MichalkiewiczStrona główna

Stanisław Michalkiewicz ostrzega: Sukces AfD i obniżony rating Polski to zwiastuny nadciągającej burzy!

W najnowszym wydaniu programu publicystycznego emitowanego na antenie Niezależnego Lublina (NL24.tv), polityczna i gospodarcza rzeczywistość Europy oraz Polski została poddana bardzo dogłębnej i bezlitosnej diagnozie. Dyskusja w studiu skupiła się na najbardziej palących problemach i wydarzeniach minionych dni: od trzęsienia ziemi na niemieckiej scenie politycznej i spektakularnego sukcesu AfD, przez gigantyczne koszty relacji polsko-ukraińskich, aż po niepokojące sygnały dotyczące mizernego stanu polskiej gospodarki. W dziennikarskiej debacie nie zabrakło również bezlitosnych i uszczypliwych komentarzy na temat kuriozów polskiej sceny politycznej, w tym głośnej afery Zonda Krypto, „aresztów wydobywczych” oraz kontrowersji wokół rzekomych incydentów z polskimi neonazistami. Jest to obowiązkowa pigułka wiedzy dla każdego, kto interesuje się polską sceną polityczną i szuka niepoprawnych politycznie analiz bieżących wydarzeń.

Niemiecka scena polityczna w rozsypce i widmo przejęcia władzy przez prawicę

Marcin Truk zainaugurował dyskusję, zwracając uwagę na chłodny poranek, który mocno kontrastował z niezwykle gorącymi wydarzeniami politycznymi u naszych sąsiadów zza Odry. Gospodarz programu zauważył, że w Niemczech tamtejszy system polityczny wyraźnie „popękał wzdłuż i w poprzek”. Zaznaczył z nieskrywanym zdziwieniem, że w poszczególnych landach raz wybory wygrywa opozycyjna skrajna prawica, a innym razem skrajna lewica. Poprosił swojego rozmówcę o merytoryczne skomentowanie tego, jak niemieckie elity radzą sobie z nieustannie rosnącym poparciem dla Alternatywy dla Niemiec (AfD) i co to zjawisko oznacza dla Europy Środkowej.

Stanisław Michalkiewicz natychmiast sprecyzował, że sytuacja po ostatnich wyborach w Berlinie jest wyjątkowo specyficzna. W stolicy co prawda wygrała partia socjaldemokratyczna, ale równocześnie doskonały wynik wyborczy odnotowała tam skrajna lewica, grupująca przeróżne mniejsze ugrupowania. Zdaniem prawicowego publicysty, rządy centralne uwikłane w kompromisy z takimi „dziwolągami” z pewnością jeszcze bardziej wzmocnią antysystemowe ugrupowanie AfD w całych Niemczech. Zwrócił on również szczególną uwagę na równoległe wybory w Meklemburgii, gdzie narodowa prawica odnotowała świetny wynik, zbliżając się do bariery blisko 40% poparcia obywateli. Odnosząc się do hucznych zapowiedzi liderki, Alice Weidel, zasugerował, że niemiecka partia prawicowa ma realne, namacalne szanse na uzyskanie podobnego, rekordowego rezultatu w nadchodzących, niezwykle istotnych wyborach federalnych w 2025 roku. Znany publicysta skrytykował jednocześnie nieskuteczną i przestarzałą strategię „kordonu sanitarnego”, przypominając, że takie same metody od lat zawodzą we Francji wobec Zjednoczenia Narodowego kierowanego przez Marine Le Pen. Zaznaczył dobitnie, że to ostatecznie zwykli wyborcy decydują o wynikach przy urnach, kierując się zdrowym rozsądkiem i własnym portfelem, a nie „stołecznymi wskazówkami” lewicowych elit.

Złożone relacje polsko-ukraińskie i tragiczny bilans finansowych strat

W dalszej, równie emocjonującej części rozmowy redaktor płynnie przeszedł do tematu zachowawczej reakcji polskich elit na te zagraniczne zawirowania oraz ogólnego, społecznego niepokoju związanego ze stałym wsparciem finansowym i militarnym dla naszego wschodniego sąsiada. Wspomniał między innymi o dość radykalnych postulatach zgłaszanych przez polityków dzisiejszej koalicji rządzącej, wymieniając wprost nazwisko Pawła Kowala, który snuł śmiałe plany odbudowy i reparacji.

Na te prowokacyjne słowa Stanisław Michalkiewicz wręcz bezlitośnie ocenił całą dzisiejszą polską dyplomację. Zauważył wprost, że rosnąca w siłę Alternatywa dla Niemiec, pomimo swojego twardego, nieprzejednanego podejścia do polityki migracyjnej (co w pewnym stopniu mogłoby być zbieżne z fundamentalnymi interesami bezpieczeństwa Polski), otwarcie i bez skrępowania zapowiada szybką normalizację stosunków gospodarczych z Rosją rządzoną przez Władimira Putina. Zdaniem wnikliwego gościa programu, czołowi polscy decydenci w ogóle nie prowadzą samodzielnej polityki zagranicznej, gdyż uprawianie prawdziwej i asertywnej dyplomacji mają oni „surowo zakazane przez sojuszników z Waszyngtonu i Brukseli”. Brak sprawczości na arenie europejskiej rekompensują sobie – według publicysty – pełnym, bezkrytycznym wysługiwaniem się państwu ukraińskiemu na każdym możliwym szczeblu. Powołał się przy tym na szokujące dane, które padły niedawno podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu, gdzie realne straty polskiej gospodarki wyliczono na zawrotną kwotę 500 miliardów złotych. Postulaty niektórych polityków (np. odebrania tych gigantycznych środków z zamrożonych majątków Rosji) nazwał wysoce ryzykownymi mrzonkami, które z dużą pewnością mogłyby doprowadzić do pomnożenia dotychczasowych strat oraz pociągnąć za sobą straszliwe „ofiary z ludzi”. Dodał także z goryczą, że mechanizm pożyczkowy wykreowany przez Ursulę von der Leyen i Komisję Europejską, z którego realnie finansowana jest cała wschodnia pomoc, stanowi wieloletnią pułapkę. Gigantyczne koszty i odsetki z tego tytułu ostatecznie obciążą poszczególne państwa członkowskie, w tym każdego polskiego podatnika, w formie nowych europejskich podatków i wieloletnich długów.

Polska gospodarka na równi pochyłej i boleśnie obniżony rating inwestycyjny

Kolejnym, wzbudzającym żywe reakcje wątkiem dyskusji telewizyjnej była szeroko pojęta obronność, powszechna społeczna panika oraz dramatyczna kondycja finansów publicznych Rzeczypospolitej. Redaktor z dużą dozą ironii wspomniał o doskonałej szansie rynkowej dla chińskich producentów prywatnych bunkrów w kontekście coraz częstszych, przerażających syren alarmowych wyjących z zaskoczenia nad polskimi miastami i testowania systemów ostrzegania cywilów.

Odpowiadając na tę gorzką ironię, Stanisław Michalkiewicz błyskawicznie sprowadził dyskusję z powrotem na ziemię. Z brutalną wręcz szczerością stwierdził, że Polski po prostu nie stać na masowe instalowanie i kupowanie chińskich schronów przydomowych, ponieważ kraj ewidentnie znajduje się w pogłębiającym się kryzysie ekonomicznym o skali makro. Publicysta dobitnie przypomniał fatalną wiadomość z globalnych rynków finansowych: prestiżowa, międzynarodowa agencja Moody’s oficjalnie obniżyła właśnie perspektywę ratingu Polski. Gość NL24.tv bardzo gorzko skwitował te niepokojące doniesienia ekonomiczne, wprost naśmiewając się z urzędowego, niczym nieuzasadnionego optymizmu prezentowanego przez ministra finansów w rządzie Donalda Tuska, Andrzeja Domańskiego. „Za czasów Edwarda Gierka w latach 70. też było przecież tak niesamowicie dobrze, a statystycznie wręcz nawet lepiej, bo gospodarka narodowa była rzekomo dziesiąta na całym świecie. Potem oczywiście wszystko się nagle skawaliło i skończyło katastrofą” – ironizował doświadczony komentator, przewidując czarne scenariusze. Zauważył wprost, że rosnący w zastraszającym tempie dług publiczny w połączeniu z katastrofalnym stanem publicznej służby zdrowia nieubłaganie doprowadzi państwo do dramatycznych cięć budżetowych i ostatecznej gospodarczej zapaści.

Rosyjski system sprawowania władzy w krzywym, politycznym zwierciadle

W dalszym, bardzo dynamicznym toku programu redaktor zdecydował się prowokacyjnie nawiązać do rzekomego wielkiego i niekwestionowanego sukcesu obozu władzy w niedawnych regionalnych wyborach w Federacji Rosyjskiej oraz do dość nerwowej reakcji politycznych elit zachodniego świata na ten triumf ludzi Władimira Putina.

W swojej obszernej odpowiedzi Stanisław Michalkiewicz po raz kolejny nie zawiódł swoich stałych sympatyków, zręcznie sięgając po mocno wyostrzoną satyrę polityczną. Z ogromnym przekąsem wypowiadał się o zadziwiającej „skromności” politycznej prezydenta Rosji, który w przeciwieństwie chociażby do dyktatorskiego lidera Czeczenii, Ramzana Kadyrowa (od lat mogącego poszczycić się stalinowskim wynikiem wyborczym rzędu 99%), zadowolił się pozornie skromnymi i bezpiecznymi 57% poparcia. Porównał wschodni, wysoce zmonopolizowany system partyjny do „demokracji kierowanej” czy wręcz „kontrolowanej”, bardzo dobrze znanej z epoki bloku wschodniego i głębokiego PRL-u. Chwilę potem, bez żadnego pardonu, znany gość wytknął jawną hipokryzję liderów politycznych całego Zachodu. W tym kontekście przypomniał niedawne oskarżenia o masowe fałszerstwa wyborcze otwarcie wysuwane przez Donalda Trumpa w potężnych Stanach Zjednoczonych podczas starcia z Joe Bidenem. Zjawisko to odniósł zresztą wprost bezpośrednio do naszego rodzimego podwórka i potężnego chaosu panującego podczas ogłaszania ostatnich wyników w wyborach samorządowych, wspominając kompromitującą sytuację z Warszawy. To właśnie tam, tuż po zamknięciu lokali wyborczych, sztab prezydenta Rafała Trzaskowskiego otwarcie podważał rezultaty wyborcze rywala z ramienia PiS, Karola Nawrockiego, a kandydat Koalicji Obywatelskiej przez blisko dwie godziny czuł się niekwestionowanym triumfatorem i w świetle błysków fleszy już mianował się w pełni prawowitym zwycięzcą.

Wielka afera Zonda Krypto, areszty wydobywcze w praktyce i walka z wiatrakami

Finałowa i niezwykle emocjonująca część tego pasjonującego wywiadu całkowicie skupiła się na chaosie wewnętrznym rozdzierającym państwo oraz bieżących, bardzo ostrych rozgrywkach na najwyższych szczeblach nowej władzy. Redaktor nie bał się poruszyć bodaj najgorętszego dziś tematu medialnego, czyli szeroko komentowanej afery Zonda Krypto. W ten rzekomy, kryptowalutowy układ finansowy celowo uwikłane miały zostać czołowe postaci mediów prawicowych i konserwatywnych, w tym znany publicysta Tomasz Sakiewicz oraz zarządzana przez niego na co dzień Telewizja Republika.

Komentując to niezwykle wielowątkowe wydarzenie, Stanisław Michalkiewicz w sposób niezwykle ostry i chirurgicznie precyzyjny wypunktował wątpliwe prawnie metody bezpośredniego działania dzisiejszej upolitycznionej prokuratury. Zwrócił szczególną uwagę telewidzów na gigantyczną różnicę kodeksową między rzetelnymi „zeznaniami” pod groźbą odpowiedzialności karnej, a zaledwie luźnymi „wyjaśnieniami” rzucanymi przez podejrzanego w sprawie, niejakiego biznesmena Krala. Sugerował z przekonaniem, że te drugie stanowią obecnie doskonałe narzędzie nacisku, będąc nierzadko wręcz politycznie reżyserowane. Zasugerował wprost bez ukrywania nazwisk, że za błyskawicznymi działaniami prawnymi wokół skandalu Zonda Krypto stać mogą głębokie polityczne manipulacje, które aktywnie inspirowane są zza kulis chociażby przez wpływowego mecenasa Romana Giertycha. Nie oszczędził w słowach również samego szefa rządu, skrajnie krytykując Donalda Tuska za jawne, medialne ujawnianie tajemnic prowadzonego śledztwa bezpośrednio z centralnej mównicy sejmowej, traktując je jako „prawdy objawione” zanim sprawa w ogóle trafiła na wokandę niezawisłego sądu.

Ceniony publicysta w dosadnych słowach potępił nagminne stosowanie tak zwanych „aresztów wydobywczych”, z których nader chętnie korzystają dziś nowi śledczy pracujący na zlecenie rządu. Wytykając im jednocześnie rażącą niekompetencję i całkowitą kompromitację podczas głośnej próby spektakularnego zatrzymania posła Króla z formacji Koalicji Obywatelskiej na życzenie samej prokuratury europejskiej, co ostatecznie – po krótkiej medialnej burzy – zablokował zwykły, lokalny polski sąd, puszczając oskarżonego wolno na oczach całej osłupiałej Europy. Było to wręcz podręcznikowe zaprzeczenie forsowanych na arenie europejskiej idei o transparentności politycznej.

Całą niezwykle żywą dyskusję w studiu zamknął dość absurdalny wątek, który przewijał się ostatnio w zagranicznej prasie. Redaktor z półuśmiechem wspomniał o zatrważających wręcz rewelacjach niemieckich dziennikarzy śledczych, którzy od tygodni z godnym podziwu uporem, za wszelką cenę próbują wytropić nad brzegami Wisły zorganizowane, zmasowane struktury neonazistowskie uderzające fizycznie w imigrantów z Ukrainy.

Stanisław Michalkiewicz z całkowicie jawną i niewymuszoną kpiną podsumował te działania niemieckiej machiny prasowej. Stwierdził z olbrzymim rozbawieniem, że w dzisiejszej Polsce z pewnością dużo szybciej na centralnej ulicy stołecznego miasta spotka się legendarnego białego niedźiedzia rodem z dowcipów, niż rasowego, ideologicznego bojówkarza skrajnej prawicy maszerującego z pochodniami na polowania. Odniósł się przy tej okazji sentymentalnie do słynnej, niezwykle mrocznej medialnej ustawki z „urodzinami Adolfa Hitlera” pod Wodzisławiem Śląskim, suto okraszonymi swastykami ułożonymi z popularnych wafelków pryncypałek, a która to afera została rzekomo ukartowana i sfinansowana niegdyś przez reporterów jednej z największych stacji komercyjnych w Polsce z udziałem amerykańskiego kapitału (TVN). Z gorzkim, lecz szczerym uśmiechem gość programu zaapelował do widzów, by do podobnych, często histerycznych i nakręcających strach doniesień mainstreamowej zachodniej prasy podchodzić z dużą rezerwą, chłodnym dystansem i autentycznym uśmiechem politowania. Na samiutki koniec wywiadu odniósł się jeszcze do powszechnego lęku przed wybuchem wojny. Powołał się na niezwykle praktyczną i ludową poradę pewnej starszej i mądrej mieszkanki, która w trakcie niespodziewanych, budzących grozę nocnych wyć syren obrony cywilnej po prostu „przytuliła się bezpiecznie do swojego chłopa w łóżku i poszła dalej spać”. Według doświadczonego analityka, jest to w obecnych czasach absolutnie najrozsądniejsza, defensywna życiowa taktyka w niekończącym się, nadwiślańskim teatrze współczesnego, wyniszczającego politycznego absurdu, w którym żyjemy.

Źródło:https://www.youtube.com/watch?v=qPAf-1w8QnU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *