Stanisław Michalkiewicz ostro o wyborach w Krakowie i „wtórnym analfabetyzmie” Lecha Wałęsy. „Kto słucha Kukunia, ten sam sobie szkodzi”
W najnowszym wydaniu programu telewizji Niezależny Lublin (NL24.tv), poruszono szereg palących tematów politycznych i społecznych, które elektryzują dziś opinię publiczną w Polsce. Prowadzący Marcin Truk oraz jego stały gość, znany publicysta Stanisław Michalkiewicz, wzięli pod lupę między innymi wybory w Krakowie, szokujące wydarzenia w opactwie w Jarosławiu, zawirowania w polskiej armii wokół generała Bodnara, tajemnicze incydenty przy brytyjskiej bazie RAF Fairford, a także kuriozalne umorzenie śledztwa w sprawie przeszłości Lecha Wałęsy. Jak zwykle nie zabrakło ciętych ripost i bezlitosnej politycznej satyry.
Wybory w Krakowie i przedwyborcza gorączka
Redaktor prowadzący program rozpoczął dyskusję od politycznej gorączki pod Wawelem. Po odwołaniu dotychczasowego prezydenta, Aleksandra Miszalskiego, w walce o fotel włodarza miasta pozostali w drugiej turze Łukasz Gibała i Monika Piątkowska. Oboje startują jako kandydaci teoretycznie bezpartyjni. Redaktor zauważył, że wybór między tą dwójką może wskazywać na zmęczenie krakowian tradycyjnymi obietnicami partyjnymi. Zapytał swojego gościa o znaczenie potężnego poparcia, jakiego Monice Piątkowskiej udzielił Donald Tusk.
Stanisław Michalkiewicz stwierdził, że poparcie premiera Tuska z pewnością pomogło Piątkowskiej osiągnąć tak dobry wynik, niemalże zmuszając szefa rządu do gigantycznego wysiłku wizerunkowego. Zauważył jednak, że oboje kandydaci mają za sobą bujną przeszłość polityczną. Łukasz Gibała, choć obecnie uchodzi za niezależnego, działał już w Platformie Obywatelskiej i Ruchu Palikota. Z kolei Piątkowska uprawiała „turystykę partyjną”, ocierając się o różne środowiska. S.M. sceptycznie ocenił zaangażowanie mieszkańców, wskazując na bardzo niską frekwencję, wynoszącą około 43 procent. Jego zdaniem, dowodzi to, że obywatele czują przez skórę, iż niezależnie od tego, kto wygra, radykalnych zmian nie będzie. Sytuację tę porównał do fiaska referendum w Warszawie w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego, które zostało skutecznie przemilczane przez media głównego nurtu.
Tragedia w opactwie w Jarosławiu
Kolejnym poruszonym wątkiem były dramatyczne wydarzenia, do których doszło 24 września na terenie klasztoru sióstr benedyktynek. Sprawcą brutalnego ataku był 31-letni obywatel Ukrainy. W wyniku jego działań zginął jeden z księży, a inni odnieśli rany. Red. zapytał o możliwe motywy tego wrogiego i tragicznego w skutkach działania, zwracając uwagę na brak jasnych komunikatów.
S.M. podzielił się swoimi przypuszczeniami, sugerując, że nożownik mógł być złodziejem samochodów na zlecenie. Z powodu braku polisy ubezpieczeniowej straż graniczna w Korczowej zarekwirowała mu pojazd, co wywołało u niego wybuch agresji. Publicysta zauważył, że sprawca nie został dotąd przesłuchany z powodu stwierdzonych ciężkich psychoz i przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Gość programu ostro skrytykował też reakcję przedstawicieli Kościoła, w tym Tomasza Terlikowskiego, którzy w odpowiedzi na tragedię zarządzili zorganizowanie zachowawczego „marszu milczenia”. S.M. uznał to za przejaw uległości wobec nakazów poprawności politycznej, ironizując, że niedługo od ofiar będzie wymagać się przyznawania sprawcom honorowego obywatelstwa.
Brytyjska baza RAF Fairford i globalna geopolityka
Dyskusja przeniosła się następnie na sprawy międzynarodowe. Red. wspomniał o niepokojącym incydencie w Wielkiej Brytanii, gdzie w pobliżu bazy lotniczej RAF Fairford odkryto furgonetkę wypełnioną podejrzanym materiałem, prawdopodobnie wybuchowym.
S.M. przedstawił trzy hipotezy dotyczące tego zdarzenia. Pierwsza zakłada, że mogła to być prowokacja samych służb brytyjskich, które potrzebowały dowodu na rosyjskie akty sabotażu w Europie. Druga hipoteza wplata w to napięcia na linii Londyn–Tel Awiw, przypominając niedawne oskarżenia premiera Benjamina Netanjahu pod adresem władz brytyjskich o antysemityzm, co mogłoby sprowokować działania odwetowe Mosadu. Trzecia opcja, zdaniem publicysty najmniej prawdopodobna, to rzeczywisty udział służb irańskich lub rosyjskich. Wątek ten stał się pretekstem do szerszej dyskusji o brutalnej sile mocarstw, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. S.M. przytoczył anegdotę z Kolorado, według której amerykańskie służby rutynowo zmieniają rządy w zaprzyjaźnionych krajach, jeśli te zaczynają zbytnio „podskakiwać”, co stawia autentyczność zachodnich demokracji pod dużym znakiem zapytania.
Zawirowania w polskim wojsku i awans generała Bodnara
Krajowe podwórko zdominował temat bezpieczeństwa narodowego. Red. wskazał na nagłe odwołanie generała Mirosława Bodnara, który miał być odpowiedzialny za tworzenie i rozwój wojsk dronowych. Jego dymisji towarzyszył audyt, który rzekomo wykazał absolutny brak postępów w tej kluczowej dla obronności materii.
S.M. nie szczędził ironii, przypominając, że odwołany dowódca jest bratem obecnego ministra sprawiedliwości, Adama Bodnara. Publicysta drwił, że generał najwidoczniej otrzymał intratne stanowisko nie ze względu na wiedzę o bezzałogowcach, ale dzięki rodzinnym koneksjom, a jego awans z rąk prezydenta odbył się mimo wcześniejszych zastrzeżeń BBN. Przeniesienie wojskowego do kwatery głównej NATO podsumował jako klasyczny „kopniak w górę”, pokazujący, jak według określonego klucza politycznego funkcjonuje system awansów, przypominając czasy PRL, gdy „chęć szczera” liczyła się bardziej niż kompetencje.
„Wtórny analfabetyzm” Lecha Wałęsy
Ostatnim, lecz prawdopodobnie najgłośniejszym tematem odcinka, było umorzenie przez prokuraturę śledztwa w sprawie fałszywych zeznań Lecha Wałęsy dotyczących tak zwanej afery teczkowej (dokumentów z szafy generała Kiszczaka). Red. zwrócił uwagę na absurdalne uzasadnienie decyzji podjętej przez prokurator Sitek (Wojciecha Sitka), który uznał, że Wałęsa nie mógł podpisywać donosów ani pokwitowań pieniężnych, ponieważ w tamtym czasie cierpiał na „wtórny analfabetyzm”.
S.M. skomentował tę sprawę z właściwym sobie sarkazmem, uznając, że dla byłego prezydenta „lepiej funkcjonować jako wtórny analfabeta niż jako konfident” Służby Bezpieczeństwa. Zauważył, że Wałęsa skwapliwie przyjął tę diagnozę. Publicysta przypomniał ironiczną odpowiedź samego Wałęsy w mediach społecznościowych, w której zrugał on internautów, twierdząc, że to nie jego obciąża ta sytuacja, lecz tych, którzy go wybrali na prezydenta. S.M. przyznał mu w tej kwestii pełną rację, konkludując, że naród polski ma powody do wstydu, skoro głową państwa został człowiek, który dziś tłumaczy się niezdolnością do czytania i pisania, a ustawy musiał podpisywać stawiając symboliczne krzyżyki.
Podsumowanie i apel do widzów
Wymiana zdań w programie po raz kolejny obnażyła absurdy i hipokryzję zarówno polskiej sceny politycznej, jak i globalnych układów sił. Od starć o władzę w Krakowie, przez skomplikowane i tragicznie kończące się relacje polsko-ukraińskie, aż po prawno-historyczne fikołki wokół legendy „Solidarności” – nasza rzeczywistość nie przestaje zaskakiwać. Na koniec programu red. zaapelował do widzów o wsparcie stacji Niezależny Lublin, podkreślając, że tylko organizacje niesponsorowane przez rząd potrafią mówić o faktach w sposób bezkompromisowy, oddzielając medialne iluzje od tego, co naprawdę widać.

